Co przychodzi ci do głowy, gdy ktoś mówi o „współczesnych afrykańskich plemionach”? Zdjęcia i filmy szczupłych, ciemnoskórych mężczyzn w czerwonych kraciastych okryciach, podskakujących wysoko w powietrze. Kobiety z ogolonymi głowami, od stóp do głów ozdobione kolorowymi paciorkami, śpiewające rytualne pieśni o powtarzalnych wersach. Włosy barwione ochrą, niskie chaty, samotny pasterz pilnujący chudych, garbatych krów pośród sawanny – czy właśnie takie obrazy pojawiają się, gdy próbujesz opisać rdzennych mieszkańców Afryki? Czy przyszło ci kiedyś do głowy, że wiele z tych wyobrażeń pochodzi od jednego, najbardziej rozpoznawalnego afrykańskiego plemienia – Masajów? To lud koczowników i wojowników, który z uporem opiera się pokusom cywilizacji i do dziś zachowuje sposób życia przodków.
Oczami początkującego turysty. Kim są Masajowie?
Gdy po raz pierwszy wychodzisz z terminalu przylotów w Tanzanii, możesz zobaczyć miejscowych mężczyzn i młode kobiety, odświętnie ubranych i witających podróżnych. Jeśli odwiedzisz większe tanzańskie miasta, takie jak Arusha, albo plaże Zanzibaru, zauważysz czasem osoby w tradycyjnych strojach – czerwonych i niebieskich kraciastych tkaninach, z rękami i szyjami pokrytymi paciorkami. Chętnie zapozują do zdjęcia, jeśli zostawisz drobny napiwek. Traktuj ich tak, jak potraktowałbyś Kopciuszka w parku Disneya – to przebierańcy i uliczni aktorzy, którzy zarabiają, zabawiając znudzonych turystów. Prawdziwego masajskiego wojownika wśród nich nie znajdziesz.
Lokalne sklepy z pamiątkami i targi sprzedają najróżniejsze paciorki, drewniane akcesoria i drobiazgi. Turysta bez trudu znajdzie też charakterystyczne kolorowe chusty i kraciaste tkaniny znane jako shuka. Sprzedawcy dobrze wiedzą, co podoba się przyjezdnym. Kultura Masajów żywi turystyczną wyobraźnię Afryki Wschodniej, a przynajmniej w Tanzanii i Kenii elementy stroju tego koczowniczego ludu cieszą się ogromnym zainteresowaniem. Prawdziwi Masajowie mieszkają jednak daleko od kurortów i centrów miast, w głębi Tanzanii i Kenii – tam, gdzie trwa ich dawny świat.
Co wiemy o Masajach?
Większość filmów dokumentalnych i rozrywkowych programów podróżniczych o Afryce pokazuje Masajów jako koczowniczych pasterzy mieszkających w tymczasowych osadach pośrodku afrykańskiej sawanny. Za nic nie przyjęliby miejskiego życia ani nowoczesnych technologii. Widzimy tanzańskich współplemieńców w czerwonych kraciastych okryciach przypominających starożytne rzymskie togi – jakby był to jedyny strój, jaki uznają. Wyobrażamy ich sobie jako wysokich, szczupłych mężczyzn z długimi kijami w dłoniach, podskakujących bez widocznego powodu. Co to właściwie jest: osobliwa zabawa czy ważny rytuał?
Podobno zadowalają się życiem w niskich, prowizorycznych chatach. Praktykują poligamię – i… obrzezanie? Ich rodziny klanowe mają nieustannie walczyć ze sobą i z innymi plemionami. Piją krew byków, a odwagę prawdziwego wojownika udowadniają, samotnie pokonując lwy.
Co jest prawdą, a co historią wymyśloną przez niezliczonych filmowców i blogerów podróżniczych? Czy ci opowiadacze nie gonią po prostu za oglądalnością i wyświetleniami na YouTube, przesadzając i podkręcając fakty?
Łatwo założyć, że współcześni Masajowie trzymają się tradycji wspólnot plemiennych, żyją z hodowli bydła, nie znają pisma, za to dobrze posługują się mieczami, włóczniami i łukami, rozpalają ogień przez tarcie i odrzucają niemal wszystkie wygody, którymi my – ludzie XXI wieku – jesteśmy tak rozpieszczeni.
Masajowie i kilka innych ludów plemiennych, na które współczesność wciąż oddziałuje tylko w ograniczonym stopniu, są żywą, choć zanikającą możliwością dotknięcia wspólnej przeszłości człowieka.
Rdzenni Masajowie Tanzanii i Kenii
„Maasai” dosłownie oznacza „ten, kto mówi językiem Maa”. Tym dawnym językiem posługuje się dziś co najmniej pół tuzina grup etnicznych, tworzących podgrupy ludu Masajów. Stąd duża różnorodność lokalnych dialektów, zmieniających się z jednej masajskiej osady na drugą. Wielu Masajów zna jednak angielski i suahili, odkąd języki te wprowadzono jako urzędowe w Tanzanii. Im bliżej dużych tanzańskich miast i obszarów turystycznych położone są osady, tym częściej wśród Masajów słychać angielski i suahili.
Masajowie są jednym z około 3 000 plemion współczesnej Afryki. Nie należą do tak zwanych ludów izolowanych, które całkowicie odrzucają kontakt ze światem zewnętrznym. Współcześni Masajowie żyją jednak w pewnym oddaleniu od sąsiadów, mówią własnym językiem, gorliwie przestrzegają tradycji plemiennych, nie mają paszportów i swobodnie przemieszczają się po terenach, które uznają za swoje.
Plemiona Masajów osiedliły się w sąsiedztwie rozległych obszarów parków narodowych Tanzanii – na terytorium znanym dziś jako Maasailand. Maasailand obejmuje część Wielkich Rowów Afrykańskich w Kenii oraz północną Tanzanię, rozciągając się od Serengeti po Kilimandżaro.
Ilu Masajów żyje dziś?
Tanzania i Kenia mają trudność z dokładnym liczeniem swoich Masajów. Poszczególne grupy stale migrują, czasem przekraczając granice państw. Rząd Kenii podczas spisu z 2019 roku odnotował około 1,2 miliona Masajów, natomiast w Tanzanii jest to trudniejsze, ponieważ spisy nie uwzględniają pochodzenia etnicznego. Mówiąc prosto, nie ma oficjalnych danych o liczbie Masajów w Tanzanii. Szacuje się, że obecnie stanowią około 2 milionów mieszkańców kraju.
W praktyce ten dumny lud niechętnie wpuszcza urzędników w swoje życie i nie lubi, gdy zakłóca się jego codzienny rytm. A jak uzyskać akt urodzenia czy dokument tożsamości, jeśli nie zna się nawet dokładnego wieku? Przy liczeniu Masajów przypadkowe daty urodzenia i inne dane biograficzne wcale nie należą do rzadkości.
Współczesne życie Masajów
Mimo dawnego wizerunku ludu wojowniczego i przywiązania do wojennych obyczajów dzisiejsi Masajowie są raczej spokojni. Wszyscy mężczyźni na pewnym etapie zostają wojownikami – moranami – i z dumą odkładają codzienne obowiązki, ale jest to przede wszystkim ukłon w stronę tradycji. Masajowie noszą ciężkie maczugi, a czasem także krótkie miecze, choć rzadko ich używają: nie ma już z kim ani o co walczyć.
O współczesnych mieszkańcach sawanny warto pamiętać jedno: nadal są pasterzami. Stada krów i kóz pozostają główną troską i jedyną powszechnie uznawaną wartością wśród Masajów.
Wszystkie źródła określają Masajów jako lud półkoczowniczy. Doglądają stad, a od czasu do czasu ruszają dalej, na nowe pastwiska. Współczesna masajska osada może pozostawać w jednym miejscu przez lata, jeśli starcza paszy dla krów, albo zniknąć zaraz po czyjejś śmierci, gdy starszyzna nakaże przenosiny gdzie indziej. Niektóre rodziny po prostu podążają za rytmem pór roku, odciążając i pilnując pastwisk, by wrócić na nie w kolejnym sezonie.
Masajski eko-dom
Typowa masajska chata powstaje z ramy z długich tyczek, przeplatanych cieńszymi, elastycznymi prętami. Chaty nie mają drzwi – do środka wchodzi się przez otwarte przejście. Zewnętrzne i wewnętrzne ściany pokrywa się mieszaniną odchodów i mokrej ziemi. Gdy brakuje wody, co w klimacie tropikalnym jest częste, do zwilżenia materiału budowlanego używa się krowiego moczu. Dach również smaruje się i tynkuje tą prostą mieszanką, a następnie przykrywa suchą trawą.
Takie chaty dobrze chronią przed upałem, deszczem i wiatrem. W gorące dni mieszanina odchodów szybko wysycha i pęka. Wtedy chaty wymagają naprawy: ściany i dach wzmacnia się kolejnymi warstwami ziemi z odchodami. To ciągły proces, wymagający codziennej pracy i w dużej mierze zależny od krów – gdy tylko dostarczą materiału, Masajowie zabierają się do roboty, żeby nic się nie zmarnowało.
Kraal – typowa masajska wieś
Wszystkie chaty ustawione są w kręgu wokół zagrody dla bydła pośrodku. Krowy i kozy spędza się do środka na noc, aby chronić je przed drapieżnikami. Wokół osady powstaje typowe afrykańskie ogrodzenie z palików i mocnych, kolczastych gałęzi akacji, wysokie co najmniej na 1,5 metra. Zwykle jest tylko jedno szerokie przejście dla ludzi i bydła. Takie masajskie osady nazywa się kraalami albo bomami.
Bomy są typowe dla wszystkich plemion Afryki Wschodniej. Czasem wewnątrz bomy buduje się dodatkowe koliste ogrodzenie, a nocą między dwoma płotami rozpala się ogniska. Na oddalonych terenach to powszechny sposób ochrony osady przed stadami lwów, które gromadzą się i krążą wokół ludzkich domostw. Zdarzały się przypadki rodzin plemiennych, których niewielkie stada zostały rozszarpane przez dzikie drapieżniki. Najczęściej dzieje się to w sezonie wypasu, gdy równiny sawanny pokrywa świeża trawa.
Gdy przychodzi czas przenosin na nowe pastwiska, Masajowie strząsają z wyschniętych ścian warstwy ziemi i odchodów, rozbierają drewniane szkielety i przenoszą cały materiał w nowe miejsce. Po kilku dniach powstaje tam kolejna osada.
W przeszłości do budowy bom używano skór zwierzęcych, które lepiej chroniły przed kaprysami pogody – niektóre grupy robią tak do dziś. Ci, którzy osiedlają się bliżej terenów miejskich, poznają wygodę współczesnych materiałów budowlanych: łupka, blachy, poliwęglanu czy żelaza. Dziś nawet w odległych rejonach Afryki można zobaczyć wiejskie domy z materiałów używanych na całym świecie, przypominające domki letniskowe z sąsiedztwa.
Codzienność Masajów
Jedyną naprawdę ważną troską plemienia jest żywy inwentarz. Masajowie hodują krowy, kozy i owce – drobiu nie trzymają. Rolnictwo uchodzi za zajęcie niegodne dumnego, wolnego ludu Masajów.
Jeśli jesteś Masajem, krowy są sensem życia. Im większe masz stado, tym wyższy jest twój status społeczny. Dobrobyt rodziny i wioski zależy od liczby krów. Wypas i pilnowanie bydła to obowiązek dorosłych mężczyzn. Chłopcy uczą się tego od wczesnego dzieciństwa. Już w wieku 4 lub 5 lat wysyła się ich samych z kozami, bez dorosłych w pobliżu. Starszym chłopcom powierza się większe stada.
Dojenie jest zadaniem kobiet. Poza tym masajskie kobiety wykonują wszystkie prace domowe: noszą wodę ze źródeł, zbierają drewno na opał, nieustannie naprawiają wyschnięte ściany i dachy chat, opiekują się dziećmi i robią wszystko, czego wymaga życie w osadzie. Wyrób ozdób z paciorków również należy do kobiet.
Społeczeństwo Masajów jest patriarchalne. Starsi mężczyźni pilnują w osadzie ścisłego przestrzegania tradycji. Starszym można zostać dość wcześnie – nawet niedługo po 30. roku życia można przejść na zasłużoną „emeryturę”. Gdy morani po specjalnym rytuale stają się młodszymi starszymi, ich obowiązki zostają ograniczone do minimum: dbają o wizerunek, wygląd i broń starszego, nominalnie strzegą wioski, zasiadają w radach, pouczają kobiety i nastolatków w sprawie prac oraz liczą krowy wracające z pastwiska. Jeśli jesteś starszym, masz też prawo pójść do miasta, odpocząć i zabawić się w lokalnych barach. Jak widać, kontakty z cywilizacją nie są całkowicie zerwane.
Nie ma natomiast danych o podobnych praktykach „emerytalnych” w przypadku kobiet.
Życie plemienne
Wspólnotowy system społeczny zakłada, że kilka rodzin połączonych więzami krwi mieszka razem. Bydło i inny majątek są używane wspólnie; każdy członek klanu ma szanować przyjęte zasady oraz uczestniczyć we wspólnych obowiązkach i korzyściach. Klan z kolei odpowiada za działania każdego członka wspólnoty.
Wszyscy mężczyźni z klanu na zmianę wyprowadzają kozy i krowy na równiny, szukają wodopojów dla bydła i chronią stada przed kradzieżami oraz atakami lwów, lampartów i hien. Kobiety wykonują swoje obowiązki razem. Naprawiają domy, wieczorem doją bydło, opiekują się dziećmi, przynoszą wodę i drewno. W zamożniejszych wioskach do transportu ładunków używa się osłów. Ostatnio najbardziej zaawansowani Masajowie zdobywają pojazdy silnikowe, choć wciąż są one rzadkie i nietypowe.
Kradzież bydła z innych klanów przez młodych mężczyzn bywa postrzegana jako coś zwyczajnego. Dawne wierzenie mówi, że tylko Masajowie otrzymali kozy i krowy, a więc tylko oni mają prawo do każdej sztuki bydła na ziemi. Wszystkie inne przewinienia karane są jednak grzywną. Jeśli więc niesforny młody wojownik zaatakuje członka innego klanu albo – nie daj Boże – przybysza z szerokiego cywilizowanego świata, cała wioska będzie musiała zapłacić karę, oczywiście w krowach. A marnowanie tak cennego dobra jest absolutnie niedopuszczalne.
Wychowanie młodych Masajów
Dzieci zaczynają wypasać małe stada kóz, gdy tylko nauczą się samodzielnie chodzić. Każdego dnia wysyła się je coraz dalej od wioski. Trzyletni chłopcy uzbrojeni w pasterską witkę nie są rzadkim widokiem daleko poza bomą. Jeśli pojawi się drapieżnik, chłopiec ma zawołać dorosłych. W wieku 8 lub 10 lat młodzi pasterze wyprowadzają już duże stada owiec i kóz na całodzienny wypas. Takie są tradycje urodzonych hodowców bydła.
Dziewczynki również mają obowiązki i od najmłodszych lat pomagają starszym. Masajowie nie znają zwyczaju bezczynności, a delikatny wiek nie jest usprawiedliwieniem. Według europejskich standardów dzieci wychowuje się surowo. Na przykład uderzenie dziecka za złe zachowanie uznaje się za słuszne i praktyczne. Im więcej bólu zniesiesz w dzieciństwie, tym silniejszym wojownikiem albo wytrwalszym pracownikiem możesz stać się w dorosłości.
Rytuały dojrzewania i bolesne obrzezanie
Wszyscy dorastający muszą w pewnym momencie przejść rytuał inicjacji w dorosłość, aby przygotować się do małżeństwa i posiadania dzieci. Nazywa się on emorata. Osoby, które go nie przeszły, są pogardzane w rodzinnych wioskach; nie uznaje się ich za pełnoprawnych członków wspólnoty, nie mogą zawierać małżeństw ani mieć dzieci. Po śmierci ich ciał nie oddaje się sawannie, lecz grzebie w ziemi jako hańbę.
W wieku około 12 lub 14 lat chłopców poddaje się obrzezaniu. To bolesny i ryzykowny zabieg, wykonywany bez zachowania higieny i dezynfekcji, a do tego na oczach innych mieszkańców wioski. Chłopcom nie wolno krzyczeć ani okazywać bólu. Wojownik powinien znieść odcięcie fragmentu ciała nożem w całkowitej ciszy. Uszkodzony narząd goi się przez kilka miesięcy i przez cały ten czas powoduje dyskomfort oraz ból. Z reguły jednak gojenie kończy się pomyślnie.
Znacznie trudniejsza jest sytuacja związana z okaleczaniem żeńskich narządów płciowych. W tym samym wieku co chłopcom – około 14 lat, a czasem nawet wcześniej – dziewczynkom goli się głowy i brwi. Następnie doświadczona kobieta z plemienia bierze brudne ostrze i odcina część narządów płciowych młodej dziewczyny, podczas gdy ta krzyczy i szarpie się z bólu.
Oszczędźmy szczegółów i wspomnijmy tylko, że od czasu do czasu ten ciężki zabieg wykonywany jest z nadmierną gorliwością, w wyniku czego widoczne narządy płciowe zostają niemal całkowicie usunięte. Przewlekłe stany zapalne, sepsa, bolesne oddawanie moczu i bolesne współżycie mogą trwać przez całe życie kobiety, podobnie jak ryzyko bezpłodności i martwych urodzeń – to, niestety, częste konsekwencje kobiecego obrzezania, czyli z medycznego punktu widzenia celowego okaleczania narządów płciowych.
Programy edukacyjne
W Tanzanii i Kenii okaleczanie żeńskich narządów płciowych jest nielegalne. Ale kto zmusi przekonanych o swojej racji Masajów do przestrzegania prawa urzędników wtrącających się w ich własne sprawy? Tym bardziej że rodzice uważają, iż robią coś dobrego dla synów i córek. Nieobrzezana kobieta nie zostanie żoną, nigdy nie będzie mogła urodzić potomstwa i uchodzi za nieczystą.
Dlatego same kobiety muszą przejść do konkretów. W szkołach próbuje się prowadzić edukację seksualną, a ONZ aktywnie edukuje masajskie kobiety. Kobiety z różnych wiosek, gotowe rozmawiać o narodowych tradycjach, spotykają się, by słuchać wykładów o podstawach anatomii, medycyny i zasadach równych praw. Potem mają przekazywać tę wiedzę swoim współplemieńcom.
Proces zwiększania świadomości wśród Masajów postępuje, choć powoli. Kobiece obrzezanie zdarza się rzadziej. Niektórzy obserwatorzy zauważają też, że w ostatnich latach w tym koczowniczym plemieniu szerzej rozprzestrzeniają się informacje o HIV. Ma to duże znaczenie dla Masajów, którzy praktykują poligamię i zwyczaj dzielenia żon z rówieśnikami, z wyjątkiem bliskich krewnych.
Hierarchia Masajów
Po tak bolesnych rytuałach obrzezani nastolatkowie potrzebują czasu, aby ich ciała wróciły do sił. Trwa to 6 miesięcy albo dłużej; młodzi mężczyźni mieszkają wtedy osobno i są zwolnieni z pracy. Od tej pory nazywa się ich moranami i uważa za młodych wojowników.
Dziewczęta mogą wkrótce zostać wydane za mąż. Rodziny panów młodych przekazują ich ojcom krowy jako zapłatę. Z reguły młode kobiety trafiają do mężczyzn starszych, którzy mają już własne stada. Jeśli wybrana kobieta nie ma być pierwszą żoną, konieczna jest zgoda starszej żony. Im więcej krów posiada masajski wojownik, tym więcej kobiet może sobie pozwolić utrzymywać. Za powszechną normę uznaje się do 3 żon, ale bogaci mężczyźni mogą mieć ich nawet 10. W niektórych przypadkach liczba żon dochodziła do 30.
W niektórych klanach kobieta może mieć również kilku mężów. Ponadto masajskie tradycje seksualne pozwalają mężczyznom udostępniać małżeńskie łoże rówieśnikom o równym statusie. Żona musi wyrazić zgodę. Jeśli jednak z takiego przelotnego związku urodzi się dziecko, za ojca uznaje się jej męża.
Wojownicy morani przez kilka lat mają obowiązek wypasać krowy oraz, na równi ze starszymi członkami wspólnoty, utrzymywać wieś i jej strzec. W tym okresie mężczyźni zapuszczają włosy, splatają je i farbują ochrą. Właśnie tak najczęściej widzi się ich na słynnych zdjęciach podczas skocznego tańca.
W wieku 30 lub 35 lat mężczyźni przechodzą kolejny rytuał, który podnosi ich status. Wojownicy morani stają się młodszymi starszymi; goli się im włosy i zwalnia z obowiązkowej pracy. Mogą wtedy założyć własne gospodarstwo, ożenić się i opuścić wieś, by stworzyć nową osadę. Częściej zostają jednak w rodzinnej wiosce i pomagają starszyźnie zarządzać gospodarstwem. W praktyce może to oznaczać całkowitą bezczynność, wydawanie poleceń młodszym wojownikom i kobietom.
Gdy wioska potrzebuje nowego najstarszego przywódcy, wybiera się go spośród młodszych starszych. Najstarszy mężczyzna klanu ściśle egzekwuje zwyczaje, rozwiązuje spory i konflikty, podejmuje decyzje o migracji oraz zajmuje się innymi kluczowymi sprawami wspólnoty.
Przez całe życie każdy masajski mężczyzna zna swoje miejsce w hierarchii społecznej i przestrzega zasad. Tak samo robią kobiety i dzieci, od najmłodszych lat uczone poszanowania tradycji. W ten sposób lud zachowuje własny sposób życia i szczególne reguły, odróżniające go od innych wspólnot plemiennych. Surowość masajskich praw, bezdyskusyjne posłuszeństwo wobec starszyzny oraz przywiązanie do koczowniczego stylu życia pozwalają im żyć po swojemu, podczas gdy inne ludy zostały silnie przekształcone przez cywilizację.
Tradycje i rytuały Masajów
Oprócz obrzędów inicjacyjnych i ważnych rytuałów podnoszących status wojowników afrykańskie plemiona Masajów mają także inne zwyczaje. Jednym z pierwszych, z jakimi stykają się dzieci, jest usunięcie dolnych przednich zębów. U małych dziewczynek uznaje się to za piękną i naturalną ozdobę. Chłopców czeka inna próba – ceremonia znaków ognia. Muszą sprawdzić swoją siłę woli, przechodząc stopami i dłońmi po rozżarzonych węglach.
Istnieje też tradycja tatuowania dzieci; podczas ceremonii muszą one znosić ból. Gdy chłopcy i dziewczynki osiągają wiek 7 lat, przekłuwa się im uszy. Zabieg jest bardzo bolesny, ponieważ uszkadza nie tylko miękką tkankę, lecz także chrząstkę. Następnie w płatku ucha robi się otwór, który stopniowo powiększa się przez wkładanie drewnianych i koralikowych ozdób oraz coraz mocniejsze rozciąganie.
Są też specjalne uroczyste ceremonie upamiętniające wejście do grona wojowników – ceremonia mleka i ceremonia mięsa. Wiążą się one jednak z tradycją, zgodnie z którą morani mieli mieszkać w oddzielnych obozach, a zwyczaj ten stopniowo zanika. Z naturalnych powodów opuszczanie wioski na kilka lat i życie w osobnych obozach straciło dziś znaczenie i nie jest przestrzegane przez wszystkie klany.
Najbardziej kontrowersyjną tradycję – obowiązek zabicia lwa, by stać się prawdziwym moranem – omówimy osobno poniżej, podobnie jak rytuały, podczas których Masajowie piją krew swoich krów.
Słynny taniec skoków
Najbardziej znany masajski obrzęd wiąże się ze skokami młodych mężczyzn podczas tradycyjnego tańca. Taniec nazywa się adumu. Wykonują go przyszli młodzi wojownicy, przygotowując się do rytuału inicjacji.
Zakładają stroje, które nie ograniczają ruchów, stają w kręgu i skaczą tak wysoko, jak potrafią. Niewielu potrafi oderwać stopy od ziemi tak wysoko. Masajowie lądują przy tym na palcach, nie dotykając ziemi piętami.
Pojedynczo i parami, w rytmicznej kolejności, wysocy młodzi mężczyźni okryci czerwonymi płachtami pokazują swoje najlepsze umiejętności. Najlepiej wyszkolony wojownik to ten, który skacze wyżej niż pozostali. Ta umiejętność była zapewne kluczowa w czasach, gdy dzika przyroda stanowiła realne zagrożenie: na rozległych równinach rosło niewiele drzew, na które można było się wspiąć, więc skok w miejscu pozwalał sprawdzić, co dzieje się wokół – czy drapieżniki zbliżają się do stada albo czy wojownicy wrogich plemion szykują zasadzkę.
Rytualny taniec zwykle trwa cały dzień. Dziś stał się znakiem rozpoznawczym nie tylko plemienia Masajów, lecz także całej Afryki. Nic dziwnego, że skoczny taniec jest obowiązkowym pokazem przed turystami, zwłaszcza gdy włączają się kamery. Na popularności tańca korzystają wszyscy, dlatego adumu często wykonują także inne ludy afrykańskie.
Masajskie stroje – kolorowe okrycia shuka
Na niemal każdym zdjęciu masajscy mężczyźni i kobiety noszą jaskrawoczerwone, a czasem niebieskie lub liliowe okrycia. Obok skocznego tańca ubrania stały się wyróżnikiem tych koczowników. Nie zawsze jednak tak było.
Tradycyjnie Masajowie używali jako okryć skór zwierzęcych. Mężczyźni nosili zwykle skóry cielęce, kobiety zaś owcze. Druga połowa XX wieku, czas powstania Zjednoczonej Republiki Tanzanii, przyniosła zupełnie nieoczekiwaną modę na jednokolorowe i kraciaste bawełniane płachty. Nazywa się je shuka i nosi podobnie jak starożytną rzymską togę.
Dziś trudno wyobrazić sobie Masajów bez kolorowych okryć. Jednocześnie można założyć nawet 3 shuki. Pierwsze 2 warstwy zwykle owija się wokół ciała, a trzecią zarzuca na ramiona jak rodzaj płaszcza. W pobliżu tanzańskiego wybrzeża do stroju dodaje się chusty kikoi; są mniej jaskrawe i zwykle mają wzór w kratę. To tradycyjny strój tanzańskich rybaków, który spodobał się miejscowym Masajom.
Oczywiście mieszkańców odległych, biednych wiosek nie zawsze stać na efektowne shuki, więc lokalni eleganci nadal muszą zadowolić się skórami zwierzęcymi.
Innym charakterystycznym elementem masajskiego stroju jest obuwie. Gdy przyjrzeć się fotografiom, widać, że dziś wielu współplemieńców nosi sandały własnej roboty ze starych opon samochodowych. Praktyczne i wygodne rozwiązanie, bez wątpienia.
Ozdoby z paciorków
Bransolety, naszyjniki oraz ozdoby głowy i uszu z wielokolorowych paciorków są obowiązkowym atrybutem każdego szanującego się Masaja. Doświadczeni podróżnicy zauważają, że Masajowie zawsze są schludni i zadbani. Nie spotkasz ich z rozczochranymi włosami, brudną twarzą czy bez ozdób. Kobiety i mężczyźni starają się wyglądać czysto, starannie i wyraziście.
Zarówno mężczyźni, jak i kobiety często ozdabiają uszy oraz głowy. Noszą bransolety na nadgarstkach i podudziach. Na szyjach kobiet układają się krążki z paciorków, często tak liczne, że nie widać pod nimi ciała. Mogą miękko opadać jak śliniaki albo zachowywać sztywny kształt, otaczając głowę kobiety od dołu.
Ozdoby z paciorków są lubiane przez wiele ludów Afryki, ale zręczne masajskie rzemieślniczki zdają się prześcigać wszystkich w pragnieniu wyróżnienia się i bycia najbardziej widocznymi na kontynencie. W wolnym czasie Masajki wykonują paciorkowe ozdoby i pamiątki na sprzedaż. Często sprzedają je bezpośrednio z ziemi przy drogach w pobliżu wiosek.
Broń Masajów
Stałymi atrybutami wojowników plemienia są długa tyczka, krótki miecz w pochwie oraz maczuga z pogrubieniem na jednym końcu, która może służyć jako broń do walki wręcz albo do rzutu.
Tyczka służy jako laska, na której można się oprzeć podczas marszu i wypasu. Masajowie potrafią pokonywać duże odległości. Wielu z nich często idzie drogą ze swojej osady do miasta, bo nie ma możliwości podróży pojazdem. Często też stoją długo pośrodku sawanny, gdy wokół pasą się krowy. Laska pomaga im zachować wyprostowaną postawę. Przy uważnej obserwacji widać, że Masajowie mają znakomitą sylwetkę. Nigdy się nie garbią i nie leżą na ziemi. Naturalna duma wojowników im na to nie pozwala.
Dziś tyczka zastępuje wojownikom włócznię, choć włócznie także nie są wśród współczesnych Masajów rzadkością. Ułatwiają poruszanie się po równinie, bo w trawie w każdej chwili może pojawić się guziec, hiena albo większy drapieżnik. Włócznie są cienkie i elastyczne, z żelaznymi grotami o różnych kształtach. Masajowie stale ćwiczą rzucanie włócznią. Najlepsi miotacze potrafią posłać ją na odległość do 100 metrów.
Maczuga wykonywana jest z drewna i kształtem przypomina kość udową. Może służyć w walce z bliska. W innym kontekście jest symbolem statusu. Mężczyźni noszą ją pod pachą.
Krótki miecz zawsze wisi w pochwie przy biodrze. To obowiązkowy atrybut Masajów i nosi się go stale. W Tanzanii przepisy lotnicze pozwalają nawet wnieść taki miecz na pokład podczas lotów krajowych na wyspy Zanzibaru. Miecz – albo długi nóż – może nie mieć pogrubionej rękojeści, ale Masajowie posługują się nim zręcznie. Co zaskakujące, nawet podczas szybkiego biegu i innych czynności pozostaje przy biodrze i nigdy nie przeszkadza wojownikowi.
Drewniane łuki ze strzałami także nie należą do rzadkości. W większości przypadków nie ma potrzeby ich używać, ale w odległych osadach wciąż mają praktyczne znaczenie. Strzałami można odpędzać małe drapieżniki. Można też polować na ptaki lub antylopy. Mimo surowych zakazów polowań w Tanzanii członkowie plemienia Masajów mogą polować na niektóre gatunki zwierząt parzystokopytnych.
Posiadanie i noszenie broni palnej jest ściśle zakazane. To kolejne ograniczenie oficjalnego prawa narzuconego Masajom, które jednak sprzyja zachowaniu tradycji posiadania broni białej, charakterystycznej dla społeczeństwa plemiennego.
Masajowie jako urodzeni wojownicy to nie tylko historyczne odniesienie, lecz umiejętność znajdująca praktyczne zastosowanie. Masajscy mężczyźni, którzy opuszczają wioski i podejmują pracę zarobkową, często zatrudniani są jako strażnicy – na przykład w parkach narodowych, odległych hotelach i innych miejscach turystycznych, a nawet jako prywatni ochroniarze. Wizerunek wyszkolonych masajskich wojowników w pełni się sprawdza.
Jedzenie Masajów
Mleko i mięso stanowią podstawę diety Masajów. Wśród mięs najczęściej wybiera się kozinę i wołowinę, bo ubój krów na jedzenie uchodzi niemal za przestępstwo.
Pewnie słyszałeś, że Masajowie nie mają oporów przed krwią krów i byków. Niżej wyjaśnimy, czy rzeczywiście tak jest.
Owoce i warzywa prawie nigdy nie trafiają do codziennego menu koczowniczych wojowników. Wyjątkiem są kobiety i dzieci, a także młodzi mężczyźni w okresach, gdy muszą mieszkać i jeść poza wioską.
Ostatnio dumni mieszkańcy Afryki poznali też jedzenie nietypowe dla ich tradycji. Przede wszystkim mąkę kukurydzianą, którą kupują i dodają do mleka, przygotowując kasze. Ryż, ziemniaki, kapusta i inne produkty rolne również trafiają do masajskiej diety. To skłania niektóre klany do zakładania niewielkich warzywników. Ogólnie jednak kultura plemienia Masajów potępia rolnictwo, uznając je za występek przeciw naturze.
Bardziej znane produkty uzupełniające skromne i niezbyt atrakcyjne menu to miód, tłuszcz owczy oraz różne kory i korzenie drzew, które można długo żuć. Z miodu przygotowuje się miód pitny.
Oto kolejna z pozornie dziwnych masajskich tradycji: kobietom nie wolno gotować jedzenia dla mężczyzn, nie wolno im być obecnymi przy gotowaniu, a nawet patrzeć na przygotowywane potrawy. Jeśli tak się stanie, zbezczeszczone jedzenie zostanie wyrzucone. Wygląda jednak na to, że zasada ta nie dotyczy całego plemienia ani codziennego życia. Najprawdopodobniej zwyczaj ma znaczenie tylko w okresach, gdy wojownicy morani odchodzą z wioski, by mieszkać osobno, i udają się w specjalne miejsca pod gałęziami drzew, gdzie gotują mięso. Kobietom surowo zabrania się tam wchodzić.
Surowość masajskich tradycji
To wierność nakazom przodków i nieugięte trzymanie się praw plemiennych zapewniły żywotność kultury Masajów w formie, w jakiej ją znamy. Jeśli zapytasz członków koczowniczych klanów, dlaczego nadal żyją tak jak dotąd i rezygnują z wygodniejszych technologii oraz praktyk, będą uparcie powtarzać, że tak się po prostu robi, że tak trzeba. Masajowie mówią, że gdyby porzucili swój sposób życia i stworzyli jakiś nowy, zajęłoby to tysiące lat.
Z tej dumnej nieustępliwości rodzi się poczucie własnej wartości, dzięki któremu Masajowie opierają się narzucaniu obcych tradycji i praw. Odrzucają próby tanzańskich władz, które chcą nauczyć ich pisać, wydać każdemu dowód tożsamości i podporządkować ich własnym przekonaniom. Masajowie niewiele robią sobie z apeli, by przestali wędrować i przeszli na osiadły tryb życia. Zawsze są gotowi spakować się i ruszyć w poszukiwaniu nowych pastwisk dla zwierząt powierzonych im przez dawnego boga.
Mimo surowości obyczajów i okrucieństwa niektórych zwyczajów mimowolnie zaczyna się szanować pragnienie tego dumnego ludu, by żyć według nakazów przodków. Przecież przez taki etap przeszły wszystkie ludy ziemi. Trudno potępiać tych, którzy jakimś cudem pozostali na tej ścieżce. Bardziej właściwe wydaje się po prostu obserwować żywą przeszłość, rozwijającą się tu i teraz w sposób trudny do pojęcia, na naszych oczach.
Co czytać i oglądać o Masajach
Istnieje niezwykle piękny film fabularny Masajowie – wojownicy deszczu. Nakręcono go w Afryce, na rodzimych ziemiach plemienia. Wszystkie role zagrali niezawodowi aktorzy, młodzi Masajowie. Reżyserem jest Pascal Plisson, francuski dokumentalista, który przez kilka lat mieszkał w Tanzanii i Kenii oraz zrealizował dla telewizji wiele filmów o przyrodzie i zwierzętach Afryki.
Pascal poznał i zaprzyjaźnił się z wieloma Masajami, aż w pewnym momencie zrozumiał, że darzy ten lud ogromną sympatią. Napisał oryginalny scenariusz i przekonał profesjonalistów z Paryża, by przyjechali sfilmować Masajów grających samych siebie. Żaden z początkujących aktorów nie umiał czytać, więc zapamiętywali tekst ze słuchu. Był to pierwszy na świecie film fabularny nakręcony w języku Maa.
Tylko dokumentalista mógł tak umiejętnie uchwycić piękno natury i piękno miejscowych ludzi ukryte w detalach. Jeśli chcesz dokładnie zobaczyć prawdziwe stroje, ozdoby, fryzury i żywą, naturalną mimikę Masajów, koniecznie obejrzyj ten film.
Fabuła opowiada fikcyjną legendę plemienną, w której młodzi wojownicy muszą wyruszyć na poszukiwanie groźnego lwa i zabić go, aby przebłagać Czerwonego Boga oraz sprowadzić długo wyczekiwany deszcz na ziemie Masajów po długiej suszy. Ścieżkę dźwiękową w etnicznym stylu skomponował znany francuski kompozytor muzyki filmowej Ivan Cassar.
Innym przykładem jest Biała Masajka – autobiografia Corinne Hofmann, Szwajcarki, która w 1986 roku wyjechała do Afryki ze swoim narzeczonym i już nie wróciła. Tam poznała masajskiego wojownika, zakochała się w nim i postanowiła zostać, wyjść za niego za mąż, zamieszkać w masajskiej wiosce, a z czasem urodzić tam dziecko.
Ta historia przypadnie do gustu raczej miłośnikom – a właściwie miłośniczkom – literatury psychologicznej o relacjach. Autobiografia stała się bestsellerem, co skłoniło autorkę do dalszego pisania wspomnień o trudnej relacji z Afryką i kulturą Masajów. Na podstawie książki powstał później film pod tym samym tytułem.
Najczęstsze pytania o Masajów: prawda czy fałsz?
Internet pełen jest niepotwierdzonych informacji o Masajach i niektórych ich zwyczajach, które niezmiennie budzą duże zainteresowanie. Postanowiliśmy wyjaśnić najczęstsze pytania. Co jest nieporozumieniem, a co prawdą?
Powszechnie uważa się, że Masajowie mieli zwyczaj zabijania lwów, aby dowieść swojej siły i stać się prawdziwymi wojownikami.
Masajowie są nieustraszonymi wojownikami, a w przeszłości rzeczywiście istniały 2 rodzaje polowań na lwy: indywidualne i grupowe. W 1 przypadku polowanie bywało często wymuszone, gdy lew pojawiał się podczas wypasu bydła. Grupowe polowanie na lwa było elementem rywalizacyjnego rytuału inicjacji do grona wojowników.
Masajowie zawsze zachowywali się wobec zwierząt uczciwie. Walczyli z lwem wyłącznie na otwartej równinie, aby mierzyć się z nim na równych zasadach. Jeśli chodzi o broń, wojownik używał tylko włóczni, czasem zabierając także tarczę. Masajskie prawo zakazywało ścigania lwa osłabionego suszą, otrutego albo schwytanego w sieć.
Gdy populacja lwów zaczęła spadać, Masajowie porzucili praktykę polowań i z łowców stali się obrońcami. Dziś, oprócz zasad honoru, polowanie na lwy jest zakazane także przez prawo Tanzanii. Wyjątkiem może być zabicie lwa w obronie, gdy drapieżnik atakuje wypasane bydło albo masajską wioskę.
Lwy bardzo rzadko atakują stada Masajów; takie sytuacje mogą zagrażać ludziom w pobliżu, zwłaszcza jeśli w okolicy jest małe dziecko. Każdy tego rodzaju incydent zostaje nagłośniony i trafia do lokalnych mediów. Warto traktować takie wiadomości podobnie jak rzadkie, wstrząsające doniesienia o atakach bezpańskich psów na dzieci w odległych, słabo zaludnionych regionach Rosji.
Krew krowia tradycyjnie była stałym elementem diety Masajów, obok surowego mleka i mięsa. Stanowiła naturalne źródło odżywczych białek i soli dla ludzi żyjących w trudnych warunkach ograniczonego dostępu do żywności.
Dziś Masajowie piją krew bydła podczas rytuałów i przy szczególnych okazjach. Krew wołu lub krowy, albo krew zmieszaną z mlekiem, podaje się osobie chorej, kobiecie po porodzie lub nastolatkowi tuż po obrzezaniu. Krew pomaga też starszym mężczyznom złagodzić skutki upojenia po alkoholu.
Krew miesza się z mlekiem, aby była bardziej pożywna. Taki napój pije się świeży albo fermentowany. Można dodać do niego także mąkę kukurydzianą.
Uważa się, że średni wzrost Masaja wynosi 190,5 cm, co czyni Masajów jedną z najwyższych grup etnicznych, obok ludu Tutsi.
Często mówi się, że Masajowie nie pozwalają robić sobie zdjęć, przynajmniej nie za darmo. Według tej opinii dawniej mieli wierzyć, że fotografia zabiera część duszy, a później przyzwyczaili się do łatwego sposobu zarabiania pieniędzy od turystów.
W rzeczywistości wszystko zależy od okoliczności, umiejętności rozmowy ze strony gości oraz szacunku dla miejscowych i ich zwyczajów. Dość często zdarza się, że Masajowie chętnie witają życzliwego podróżnika, robią dla niego coś miłego, rozmawiają i pozują do efektownego zdjęcia.
Dokładna liczba Masajów nie jest znana ze względu na specyfikę danych zbieranych i publikowanych przez Tanzania National Bureau of Statistics. Dodatkowym utrudnieniem dla spisu jest koczowniczy tryb życia Masajów, którzy przemieszczają się po terytoriach 2 krajów: Kenii i Tanzanii.
Szacuje się, że obecnie Masajów jest około 2 000 000. To więcej niż w poprzednich latach, kiedy przeprowadzano spisy, przynajmniej według władz kenijskich. Łączna liczba Masajów rośnie. Gdy mówi się o ich wymieraniu, chodzi zwykle o zanikanie unikalnej kultury tego ludu pod naporem zmian cywilizacyjnych.
Zagrożona kultura Masajów
Część masajskich tradycji należy już do przeszłości. Na przykład, ponieważ walka z sąsiednimi plemionami nie jest dziś konieczna, skrócił się okres służby mężczyzn jako wojowników. Prawie nie ma już obozowych osad moranów ani zawodów między nimi. Obowiązuje zakaz kradzieży bydła oraz polowania na lwy i inne drapieżniki, których populacje się zmniejszyły.
Wraz z ograniczeniem powierzchni pastwisk zatwierdzonych przez rząd i wynikającym z tego zmniejszeniem liczby zwierząt niektóre klany zostały zmuszone do stopniowego przejścia na bardziej osiadły tryb życia, uprawy roślin i szukania pracy w miasteczkach oraz miastach.
Jeśli mówić o pozytywnych zmianach, kobiece obrzezanie staje się coraz rzadsze, a Masajki zdobywają wykształcenie. Wraz z nim pojawia się możliwość znacznie większego wpływu na własne warunki życia.
Cywilizacja wnika coraz głębiej w Maasailand, przynosząc istotne zmiany w modelach gospodarczych, codzienności, tradycjach, a nawet diecie Masajów. Osoby dobrze znające kulturę tego ludu i szybkie procesy, które w niej zachodzą, sugerują, że społeczność Masajów może istnieć w obecnej lub podobnej formie jeszcze przez najwyżej kilka pokoleń. Potem fundamenty zwyczajowego życia ulegną znaczącej erozji. Coraz więcej obyczajów przejdzie do przeszłości.
Dziś mamy możliwość obserwowania życia społeczeństwa plemiennego w jego naturalnym wymiarze. Żaden tekst, fotografia ani nagranie wideo nie zastąpią bezpośredniego spotkania z ludźmi, którzy niosą tradycje będące niegdyś normą dla wielu ludów na świecie. Tym bardziej zdumiewa, że dzisiejsze plemiona zamieszkują te same miejsca, z których setki tysięcy lat temu zaczęła się historia współczesnego człowieka.
Jeśli chcesz zobaczyć barwnych Masajów na własne oczy i zetknąć się z ich szczególną kulturą, napisz do nas. Altezza Travel z przyjemnością zorganizuje twoją wizytę w autentycznej masajskiej wiosce w Tanzanii.
Wszystkie treści Altezza Travel powstają przy udziale ekspertów i po rzetelnym researchu, zgodnie z naszą polityką redakcyjną.
Chcesz dowiedzieć się więcej o wyprawach w Tanzanii?
Skontaktuj się z naszym zespołem. Znamy najważniejsze miejsca w całej Tanzanii. Nasi konsultanci wypraw, pracujący u podnóża Kilimandżaro, chętnie podpowiedzą i pomogą zaplanować podróż dopasowaną do Ciebie.
