Na północy Tanzanii leży wyjątkowy wąwóz o długości 48 km. To tutaj dawny wulkan zachował dla nas jedne z najstarszych zapisów dziejów człowieka. Szczątki pierwszych ludzi i najwcześniejsze kamienne narzędzia znalezione w tym miejscu pomogły odpowiedzieć na wiele pytań o nasze pochodzenie. W artykule opisujemy historię najważniejszych odkryć, odpowiadamy na najczęstsze pytania i wskazujemy materiały, które pozwalają zejść głębiej w najdawniejszą przeszłość ludzkości.
Czy Leakeyowie naprawdę odkryli w wąwozie Olduvai szkielety sprzed 1,8 mln lat? Co te znaleziska mówią o naszej przeszłości i gdzie właściwie znajduje się ten wąwóz?
W Tanzanii, nieco na południe od równika, leży miejsce, które od ponad pół wieku przyciąga uwagę naukowców. Dlaczego wąwóz Olduvai jest tak ważny dla archeologów? W 1960 roku małżeństwo Leakeyów, para antropologów pracujących tam przez wiele lat, odnalazło szczątki wcześniej nieznanego Był to Homo habilis, „człowiek zręczny” – pierwszy przedstawiciel rodzaju Homo i bezpośredni przodek współczesnego człowieka.
Po odkryciach w wąwozie Olduvai nastąpiły kolejne, także w innych częściach Tanzanii oraz w pozostałych krajach . Każde z nich dokładało kolejny element układanki, aż powstała spójna teoria afrykańskiego pochodzenia człowieka. Dziś, po opublikowaniu wyników badań genetycznych, uznaje się ją za powszechnie przyjętą. Najpewniej to potomkowie Homo habilis jako pierwsi opuścili Afrykę i rozpoczęli ekspansję człowieka na Ziemi.
W Tanzanii znane są również inne stanowiska wykopaliskowe, na przykład Laetoli, które także przyniosło bardzo bogate znaleziska. Największą sławę zdobyło jednak właśnie położone 150 km od miasta Arusha. Tutaj, na wschodnich równinach Serengeti, w granicach Obszaru Chronionego Ngorongoro, człowiek zrozumiał, że jego historia zaczęła się właśnie w tym miejscu. To w słonecznym, zasobnym rejonie Ngorongoro dokonało się jakościowe przejście ewolucyjne od australopiteków do rodzaju Homo.
W Ngorongoro wzniesiono pomnik w kształcie 2 ogromnych skamieniałych czaszek, upamiętniający odkrycia, które istotnie zmieniły nasze rozumienie historii ludzkości. Pomnik odtwarza dokładny kształt prawdziwych czaszek wydobytych w Olduvai. Należały one do 2 wcześniej nieznanych przedstawicieli rodzaju Homo. W samym wąwozie działa muzeum antropologii i ewolucji człowieka, w którym przechowywane są wyjątkowe artefakty.
Co jest tak interesującego w Olduvai?
Historia odkrycia Olduvai
Wśród antropologów krąży anegdota o tym, jak odkryto położenie wąwozu Olduvai. W 1910 roku niemiecki uczony, miłośnik motyli, wyruszył badać wulkaniczny krater Ngorongoro. Gdy zobaczył pięknego motyla, zaczął go gonić. Pech chciał, że potknął się, spadł z urwiska i stracił przytomność. Kiedy ją odzyskał, leżał w wąwozie pełnym kości i narzędzi dawnych ludzi. Ta wersja ma wyraźnie filmowy charakter – zwłaszcza gdy przypomnieć sobie pierwsze znalezisko owego Niemca: kości prehistorycznego trójpalczastego konia.
Tym niemieckim uczonym był Wilhelm Kattwinkel, lekarz i antropolog. Faktem jest, że w latach 1910 i 1911 wyruszył na ekspedycję do . Jego celem było badanie trypanosomatozy afrykańskiej, czyli śpiączki afrykańskiej. Więcej informacji o tej chorobie znajdziesz w naszym artykule o szczepieniach przed podróżą do Tanzanii.
Kattwinkel zorientował się więc, że trafił na potencjalnie fascynujące stanowisko archeologiczne, i nazwał je Oldway. Nazwa była błędem wynikającym z masajskiego słowa Oldupai, którym miejscowa społeczność określała nie samo miejsce, lecz powszechnie rosnącą tam roślinę. Po angielsku najczęściej nazywa się ją sisal (Agave sisalana). Jeśli brzmi to nieco zawile – spokojnie, poniżej przejdziemy przez historię tego miejsca krok po kroku.
Pierwsze znaleziska i niepowodzenia
Do miejsca tak obiecującego pod względem artefaktów szybko ruszyli inni niemieccy uczeni, m.in. Wilhelm von Branca i Hans Reck. Ekspedycja pod kierunkiem Hansa Recka, specjalisty od wulkanologii, odnalazła w 1913 roku szkielet. Według szacunków Recka mógł on mieć 150 000 lat.
To właśnie dzięki lawie wulkanicznej znaleziska z wąwozu Olduvai zachowały się wyjątkowo dobrze. Lokalna geologia ułatwiała pracę i datowanie: ściana kanionu była wyraźnie podzielona na 5 odrębnych warstw historycznych. Pozostawało jednak pytanie: co, jeśli znaleziony tu szkielet został pochowany ponownie w późniejszym czasie? Uczeni długo spierali się o jego wiek. Zagadkę rozwiązało datowanie radiowęglowe, wskazując, że kości mają „zaledwie” 17 000 lat.
Do podobnych wartości w swoich szacunkach zbliżył się Louis Leakey, brytyjski antropolog pracujący wówczas w sąsiedniej Kenii. Sam również odkrył artefakty w tym samym wieku. Brytyjski uczony uchodził za człowieka ze szczęściem do wykopalisk; intuicja często prowadziła go do sukcesu. Po latach, po zakończeniu I wojny światowej i powojennej reorganizacji politycznej dawnej niemieckiej kolonii, która znalazła się pod panowaniem brytyjskim, Leakey zorganizował nową ekspedycję do Olduvai. Zaprosił Hansa Recka i założył się z nim o 10 funtów, że już pierwszego dnia wykopalisk znajdzie coś interesującego.
Po przybyciu na stanowisko we wrześniu 1931 roku Louisowi Leakeyowi wystarczyło 6 godzin pracy, by znaleźć pradawne narzędzie – tasak wykonany ze skały wulkanicznej. Wygrał zakład, a w kolejnych dniach archeolodzy wydobyli zbiór 77 podobnych tasaków. Znaleziono też wiele innych przedmiotów, które szybko wysłano do Wielkiej Brytanii. Wiek znalezisk oceniono na kilkaset tysięcy lat. Tak śmiałe założenia spotkały się z dezaprobatą, a Louis Leakey stracił uznanie zarówno wśród naukowców, jak i opinii publicznej.
Kolejne niepowodzenia w pracy antropologa, seria publicznych skandali związanych z jego życiem prywatnym, krytyka przeciwników, problemy z karierą w Cambridge, a następnie II wojna światowa i kenijskie powstanie Mau Mau odciągnęły uwagę samego badacza od pierwotnych badań, a opinii publicznej – od wąwozu w Afryce Wschodniej. Dopiero w latach 50. XX wieku Louis Leakey i jego żona Mary wrócili do intensywnych prac w Olduvai.
Przełomowe odkrycia
W lipcu 1959 roku odbyła się kolejna ekspedycja do Olduvai. Louis Leakey był obecny przy wykopaliskach, ale stan zdrowia nie pozwalał mu już w pełni angażować się w badania terenowe. Rankiem 17 lipca poczuł się źle i pozostał w obozie, podczas gdy jego żona, archeolożka Mary Leakey, udała się na stanowisko. Tego dnia znalazła fragment niezwykłej kości: część szczęki z 2 zębami. Wyglądała, jakby należała do hominida – lecz z pewnością nie do współczesnego człowieka ani małpy człekokształtnej.
Mam go!
zawołała radośnie Mary, wracając do obozu
W kolejnych dniach z fragmentów znalezionych w pobliżu złożono czaszkę, której nadano przydomek Nutcracker, czyli Dziadek do orzechów. Zasugerowano, że był to nowy gatunek australopiteka, nazwany Po kolejnych odkryciach i szczegółowych badaniach szczątków ten gatunek otrzymał trafniejszą nazwę Paranthropus boisei, a jego czas życia określono na około 1,75 mln lat temu. Uznano, że gatunek ten najprawdopodobniej należał do wymarłej grupy siostrzanej wobec ludzi. Spór trwa jednak do dziś i nie ma w tej sprawie ostatecznego rozstrzygnięcia.
Obok Dziadka do orzechów znaleziono obłupany otoczak, wyraźnie używany jako prymitywne narzędzie kamienne. Louis Leakey zasugerował, że odnaleziony gatunek hominida był pierwszym zwierzęciem w historii posługującym się narzędziami. Wykopaliska trwały dalej, a następne odkrycie ponownie wywołało sensację w świecie nauki.
W kolejnym roku, 1960, Louis Leakey z powodu choroby nie mógł już kierować pracami, więc prowadzenie wykopalisk przejęła Mary Leakey. Wkrótce odnaleziono kilka szczątków, które zainteresowały antropologów z całego świata. Równocześnie geofizycy datowali warstwy ziemi, w których znajdowały się znaleziska, określając ich wiek na od 1,89 do 1,75 mln lat. Wszystko to natychmiast przywróciło ogromne zainteresowanie Olduvai i samym Louisem Leakeyem, a na dalsze badania przyznano kilka dużych grantów.
W 1960 roku w wąwozie Olduvai znaleziono więc fragmenty szkieletu Homo erectus, uznawanego za bezpośredniego przodka współczesnego człowieka (Homo sapiens), a także fragmenty szkieletu Homo habilis. O ile szczątki erectusa znano już wcześniej z Azji i Europy, o tyle habilis z Olduvai był pierwszym odkryciem tego rodzaju. Łącznie w Olduvai dokonano 2 odkryć erectusa i 6 odkryć habilisa. Okazało się, że narzędzia kamienne należały do Homo habilis – dlatego antropolodzy nazwali go „zręcznym”.
Homo habilis uznawany jest za pierwszego przedstawiciela rodzaju Homo, ponieważ pod kilkoma względami przewyższał starsze australopiteki. Dalsze znaleziska w sąsiedniej Kenii sugerowały, że gatunek ludzki istniał już Takie wnioski stały się możliwe dzięki przełomowi dokonanemu przez w tanzańskim Olduvai.
Już w XIX wieku Charles Darwin sugerował, że jeśli chcemy szukać przodków człowieka, powinniśmy robić to w Afryce. Louis Leakey podzielał tę myśl i to jego wysiłki przyniosły rezultat. Przed odkryciami w Olduvai sądzono, że ród ludzki liczy zaledwie około 600 000 lat. Wąwóz Olduvai pokazał, że naszą linię można bezpiecznie cofnąć co najmniej do 1 mln lat.
Kultura olduwajska
Pierwsze narzędzia człowieka
Narzędzia kamienne odkryte przez antropologów z rodziny Leakeyów w wąwozie Olduvai wiele powiedziały o ewolucji człowieka. Dały też nazwę pierwszej kulturze obróbki kamienia, jaka pojawiła się na Ziemi. Kultura olduwajska obejmuje nie tylko narzędzia znalezione w Olduvai, lecz także podobne znaleziska w innych krajach Afryki (Kenii, Etiopii), a nawet w innych częściach świata, takich jak Kaukaz, Krym czy Europa Wschodnia.
Inna nazwa kultury olduwajskiej to „kultura otoczakowa”. W istocie pierwsze narzędzia kamienne były otoczakami rozbitymi na mniejsze części.
Najprostszy wariant narzędzia to kamień przełamany na pół. Ma ostrą krawędź, więc można było używać go do cięcia mięsa. To Homo habilis, czyli gatunek „człowieka zręcznego”, oddzielił się od australopiteków i innych naczelnych oraz jako pierwszy nauczył się wykonywać tak proste narzędzia. Zdolność ich tworzenia jest jedną z najważniejszych cech odróżniających ludzi od innych zwierząt, korzystających wyłącznie ze swoich „naturalnych narzędzi”: pazurów i kłów.
Kamienie występowały w różnych typach, a specjaliści dzielą je na kilka kategorii, grupując wczesne narzędzia według kształtu i przeznaczenia. Na początkowym etapie wszystkie służyły właściwie wyłącznie do rozcinania zwierzęcych padlin. Najsłynniejszym przykładem narzędzia otoczakowego jest chopper, poprzednik pięściaka. To niewielki kamień, którego jedną krawędź zaostrzono przez odłupywanie, podczas gdy druga strona pozostawała gładka, aby można było trzymać go w dłoni. Małe odłupki powstające przy wykonywaniu większych chopperów również były ważnymi narzędziami. Można je uznać za proto-noże albo pierwsze narzędzia przypominające noże.
Ogólnie kultura olduwajska zanikła około 1 mln lat temu. Zastąpiły ją kultury abwilska i aszelska, w których narzędzia stały się bardziej wyspecjalizowane. Pojawiły się ręczne pięściaki przeznaczone do precyzyjniejszej pracy przy tuszach: przecinania ścięgien, oddzielania mięsa od skóry, kruszenia kości itd., a także do wykopywania roślin i ścinania gałęzi. Wcześniejsze choppery pozostawały jednak w użyciu jeszcze bardzo długo. Wiadomo na przykład, że w XIX wieku korzystali z nich rdzenni mieszkańcy Tasmanii.
Co „mówią” kamienne narzędzia
Rozpoznawanie typów pierwszych narzędzi dawnych ludzi nie jest tak interesujące jak próba zrozumienia, co one oznaczają. Dlaczego antropolodzy tak się poruszyli, gdy w wąwozie Olduvai znaleźli sztucznie obrobione fragmenty kamienia? Dlaczego geolodzy przez lata badali Olduvai, analizując wszystko, co znajdowało się pod stopami, dziesiątki metrów w głąb ziemi? Amerykański geolog Richard Hay poświęcił samym badaniom terenowym w wąwozie Olduvai 12 lat. Wysiłek naukowców skupiał się na odpowiedziach na najważniejsze pytania, jakie człowiek zadaje o sobie.
Fragmenty kości pradawnych, wymarłych naczelnych – zęby, części szczęk i niepełne czaszki – odpowiadają na pytanie, jak ludzie oddzielili się od innych zwierząt. Nienaturalnie obłupane skały odpowiadają na pytanie, dlaczego do tego doszło.
Co właściwie kryje się za tymi znaleziskami z Afryki Wschodniej?
Dziś wiemy, że przodkowie człowieka zostali zmuszeni do zejścia z drzew na ziemię wskutek globalnych zmian we florze swoich siedlisk. Obszary te stawały się coraz bardziej suche, a w miejscach gęstych lasów pojawiały się i rozszerzały sawanny. Przejście od wspinania się po drzewach na 4 kończynach do chodzenia po ziemi na stopach uwolniło ręce. Kończyny górne zaczęły służyć nie tylko do chwytania, lecz także do bardziej złożonych działań w kontakcie ze środowiskiem. Doprowadziło to do przemian zarówno samych dłoni, jak i mózgu, który znacząco się powiększył, gdy w życiu naszych przodków pojawiło się wiele nowych zadań.
Równolegle zmieniały się szczęki i zęby: szczęka stawała się krótsza, a kły i przedtrzonowce malały. Aby odróżnić hominidy od pozostałych naczelnych, stosuje się właściwie tylko 2 kryteria: dwunożność oraz redukcję aparatu szczękowego. Dodatkowym kryterium jest większa objętość mózgu, choć ta cecha u przodków człowieka bywa zmienna.
Ewolucja tych części ciała trwała kilka milionów lat. Opanowanie pewnego chodu dwunożnego zajęło około 3 mln lat. Jeszcze więcej czasu upłynęło między uwolnieniem rąk a początkiem wytwarzania narzędzi z kamienia. W tym okresie ręce, poza wcześniejszymi funkcjami, służyły przede wszystkim do noszenia dzieci i przenoszenia pożywienia na duże odległości przez obszary sawanny.
Życie na sawannie zmusiło przodków człowieka do przemian, aby mogli się przystosować i przetrwać. Otwarte przestrzenie były groźniejsze ze względu na duże i szybkie drapieżniki. Ponadto nasi prehistoryczni przodkowie musieli mierzyć się z konkurentami, takimi jak Były to duże pradawne pawiany zamieszkujące ten obszar dokładnie między 3 a 2,5 mln lat temu; nie przetrwały do naszych czasów. W tym samym okresie z wczesnymi ludźmi konkurowało także kilka innych gatunków naczelnych.
Wiemy, że wszystkie linie ewolucyjne naczelnych, które opuściły lasy, okazały się ślepymi zaułkami – poza tą, która prowadzi do współczesnego człowieka. Dlaczego? Najpewniej jednym z decydujących czynników była zmiana diety z roślinożernej na wszystkożerną. Wskazuje na to sekwencja zdarzeń wyraźnie pokazująca ewolucyjną przewagę zdolności przystosowania. Gdy lasów ubywało, a ilość pokarmu roślinnego malała, przodkowie człowieka zaczęli częściowo żywić się mięsem. Właśnie wtedy potrzebne stały się kamienie, którymi można było rozcinać znalezione zwierzęce padliny.
Dalszy przebieg wydarzeń można ująć w 2 liniach. Pierwsza opisuje rozwój prymitywnej wytwórczości: narzędzia i przyrządy łowieckie stawały się coraz bardziej złożone, dzięki czemu padlinożercy mogli przekształcić się w łowców-zbieraczy i przestać polegać na przypadku, a zacząć bezpośrednio wpływać na ilość zdobywanego mięsa.
Druga linia pokazuje adaptację fizjologiczną: ograniczenie pokarmu roślinnego w diecie sprzyjało lżejszej budowie ciała (żołądek się zmniejszał, a środek ciężkości przesuwał wyżej), natomiast większa ilość mięsa prowadziła do wzrostu i wzmocnienia całego organizmu. Chód dwunożny stał się normą, a szkielet przystosował się do pokonywania dużych odległości, co pozwoliło pierwszym ludziom zajmować nowe terytoria i wybierać najlepsze z nich.
To Homo erectus, czyli „człowiek wyprostowany”, jako pierwszy zdołał opuścić Afrykę i zasiedlić Eurazję. Erectus jest bezpośrednim potomkiem ergastera (Homo ergaster, „człowiek pracujący”), który z kolei wywodzi się bezpośrednio od habilisa (Homo habilis, „człowiek zręczny”). Innymi słowy: „zręczni” potrafili ulepszać znalezione przedmioty, „pracujący” opracowali sposób ich optymalizacji – późniejszą kulturę aszelską, w której pojawiły się choppery o kształcie kłów, przypisuje się Homo ergaster – a erectus, dziedzicząc bezprecedensową technologię, przenosił ją wszędzie tam, dokąd docierał.
Podsumowując, raz jeszcze warto podkreślić, że jakościowe przejście ewolucyjne od australopiteków do pierwszych Homo dokonało się właśnie na tle opanowania najprostszej technologii obróbki kamienia. Związek między tymi wydarzeniami jest wyraźny. Dlatego znaleziska z Olduvai dokonane na początku lat 60. XX wieku wywarły na naukowcach tak silne wrażenie.
To Louis Leakey wysunął hipotezę, że człowiek pochodzi z Afryki. Śmiałe założenie zostało w pełni potwierdzone: dziś teoria afrykańskiego pochodzenia człowieka dominuje w środowisku naukowym. Potwierdzają ją liczne znaleziska na całej planecie oraz badania genetyczne. Odrzucają ją właściwie tylko najbardziej skrajni zwolennicy nurtów ezoterycznych, rasistowskich i nacjonalistycznych. Tylko kogo dziś interesuje opinia tak słabo wyedukowanych przedstawicieli Homo sapiens?
Niestrudzony Louis Leakey nie poprzestał zresztą na archeologii. Gdy zrozumiał, że klucz do różnic między pierwszymi ludźmi a istotami małpopodobnymi leży w zachowaniu, zainicjował wyjątkowy projekt długoterminowych obserwacji współczesnych małp człekokształtnych: szympansów, orangutanów i goryli. Tak narodziły się „Anioły Leakeya” – 3 nieustraszone młode przyrodniczki, które w imię nauki ruszyły w teren.
Birutė Galdikas pojechała na Borneo badać orangutany, Dian Fossey udała się do Rwandy obserwować goryle górskie, a Jane Goodall pozostała w Tanzanii, gdzie przez ponad 45 lat badała szympansy w Parku Narodowym Gombe Stream. Jej prace kontynuują dziś inni naukowcy. Do parku można jednak wejść także jako odwiedzający, obserwować szympansy i połączyć tę wyprawę z wizytą w muzeum położonym w Ngorongoro.
Muzeum wąwozu Olduvai
Znaczną część tego, co znaleziono w wąwozie Olduvai, można zobaczyć w muzeum położonym w granicach Obszaru Chronionego Ngorongoro, na skraju samego Olduvai. Otworzyła je Mary Leakey w latach 70. XX wieku. W 2018 roku muzeum całkowicie przebudowano i powiększono o nowe ekspozycje, dodając także artefakty z innych stanowisk wykopaliskowych w Afryce. Wystawę uzupełniają nowoczesne, dopracowane wizualnie ekspozycje pokazujące sceny z życia pierwszych ludzi.
Sam kompleks muzealny również zasługuje na uwagę: zbudowano go na wzór tradycyjnej masajskiej boma, czyli okrągłej osady z półkolistymi domostwami. To nawiązanie do architektury ludu zamieszkującego pobliskie tereny. Więcej o niezwykłych tradycjach i współczesnym, a pod wieloma względami pierwotnym życiu najsłynniejszej społeczności Afryki przeczytasz w naszym artykule o Masajach.
W muzeum zobaczysz także Dziadka do orzechów – czaszkę Paranthropus boisei odkrytą przez Mary Leakey w 1959 roku – oraz fragmenty szkieletów Homo habilis i Homo erectus znalezionych w Olduvai. Są tu również kopie najsłynniejszych szkieletów świata: australopiteka Lucy, która 3,2 mln lat temu szczęśliwie wpadła do jeziora, dzięki czemu jej szkielet się zachował, oraz Turkana Boy, przedstawiciela „człowieka pracującego”, który żył 1,53 mln lat temu, a jego szczątki odnalazł Richard Leakey w 1984 roku.
Osobną salę przeznaczono na skamieniałe odciski stóp odkryte przez Mary Leakey w pobliskim Laetoli. Ślady są uderzająco podobne do śladów współczesnego człowieka, tyle że te oglądane w muzeum mają od 3,6 do 3,8 mln lat. To najstarsze znane dotąd oznaki dwunożności. Patrząc na odciski, łatwo wyobrazić sobie rodzinę idącą przez popiół wulkaniczny i błoto: mężczyznę, a za nim kobietę trzymającą dziecko za rękę. W pewnym momencie, sądząc po charakterze śladów, matka uniosła dziecko za rękę, a ono podskoczyło na jednej nodze, zostawiając 2 kolejne odciski tej samej stopy. Rosyjski antropolog Stanislav Drobyshevsky uważa, że to pierwsza zabawa przodków człowieka, jaką udało się zarejestrować.
W muzeum prezentowane są również czaszki i inne kości dawnych zwierząt. Dziś trudno sobie wyobrazić, że w Afryce żyło kiedyś kilka gatunków słoni, żyraf, hipopotamów, a nawet ludzi. Większość z nich nie przetrwała do naszych czasów. Tym ciekawiej ogląda się ich kości, czyta informacje o nich i próbuje wyobrazić sobie, jak wyglądał dawny świat, gdy wąwóz zamieszkiwała tak różnorodna fauna. W muzeum można na przykład zobaczyć kły pradawnego dzika, który osiągał rozmiary współczesnego słonia.
Oczywiście muzeum pokazuje też liczne narzędzia kamienne kultury olduwajskiej: choppery, sferoidy, skrobacze i inne typy wczesnych narzędzi, których używanie pomogło dawnym małpom wyodrębnić się w osobny rodzaj i w stosunkowo krótkim czasie zdobyć ogromną przewagę nad innymi zwierzętami.
Historia znalezisk z Olduvai robi silne wrażenie, gdy uświadomisz sobie skalę zmian, które dokonały się w tym miejscu.
Czy można spodziewać się tu nowych odkryć?
Czy to możliwe, że historia archeologicznych sensacji z Olduvai zakończyła się w XX wieku? Dlaczego w tak wyjątkowo dobrze zachowanym geologicznie miejscu od dawna nie znaleziono nic przełomowego? Czy wykopaliska przerwano?
W rzeczywistości to stanowisko, podobnie jak wiele innych podobnych miejsc, wciąż czeka na dalsze badania archeologiczne. Tanzania, podobnie jak część innych krajów Afryki, rozwija zaplecze naukowe wolniej niż najbogatsze państwa świata, a własne możliwości badawcze kraju nie pozwalają jeszcze prowadzić prac na skalę odpowiadającą zainteresowaniu paleoantropologów. Badania trwają, ale ich intensywność i jakość nie zawsze dorównują międzynarodowym standardom. Mówiąc wprost, dzisiejsze odkrycia w Olduvai są w dużej mierze dziełem przypadku.
Mimo to także dziś z Olduvai czasem napływają ekscytujące wiadomości. Na przykład w 2009 roku znaleziono fragmenty czaszki, które potencjalnie mogły należeć do najstarszego odkrytego dotąd Homo sapiens. Naukowy opis tych fragmentów ukazał się w 2018 roku i potwierdza, że skamieniałe szczątki należą do naszego gatunku. Problemem pozostaje jednak datowanie – nie znamy jeszcze konkretnej liczby.
Faktem jest, że między różnymi krajami Afryki trwa nieoficjalny wyścig o najstarszego sapiensa, pierwszego przedstawiciela naszego gatunku. Wąwóz Olduvai, który dał światu pierwszego przedstawiciela rodzaju ludzkiego, może jeszcze raz głośno o sobie przypomnieć i przynieść nową archeologiczną sensację. Wykopaliska trwają, trzeba tylko cierpliwości.
Dokąd pojechać, żeby zobaczyć wszystko, o czym pisaliśmy?
Sama lektura o początkach rodzaju ludzkiego nie wystarcza, by w pełni uchwycić ogrom zjawisk, które zachowało dla nas Olduvai. Być może zdjęcia i filmy, które polecamy, a także współczesne strony pozwalające pracować z obiektami interaktywnie, pomogą wyobrazić to sobie nieco lepiej.
Rekonstrukcje fotograficzne i muzea wirtualne
Wirtualne laboratorium Louise Leakey, wnuczki legendarnego antropologa Louisa Leakeya, może dobrze zaspokoić ciekawość. Projekt stworzony przez paleontolożkę z 3. pokolenia pozwala oglądać i obracać cyfrowe kopie 3D skamieniałości znalezionych w Olduvai. Kolekcja jest stale rozbudowywana.
Strona Johna Gurche, paleoartysty, to miejsce, w którym można obejrzeć znakomite fotografie dawnych hominidów, w tym Paranthropus boisei, Homo habilis i Homo erectus. Artysta rekonstruktor pracuje dla Museum of the Earth w Ithace w USA. John Gurche tworzy rzeźby dinozaurów oraz realistyczne portrety przodków człowieka, takie jak ten.
Strona braci Kennis prezentuje galerię hiperrealistycznych wizerunków dawnych naczelnych – na przykład słynnej australopiteki Lucy.
Jeongok Prehistory Museum w Republice Korei wystawia pełnowymiarowe modele dawnych przodków człowieka i ich krewnych. Imponujące rekonstrukcje stworzyli Elizabeth Dynes i Kim Seong-moon. Dzięki edukacyjnemu projektowi Google nie trzeba jechać do Korei: można odbyć krótką wycieczkę po tej wirtualnej sali, dokładnie obejrzeć eksponaty i przeczytać o poprzednikach człowieka z odległej przeszłości. Drugi okaz to Lucy, czwarty – Paranthropus boisei, piąty – Homo habilis z Olduvai, a siódmy – Homo ergaster z Kenii.
Filmy dokumentalne
Wykłady na YouTube są bardzo pouczające, ale dla części osób mogą być nieco suche. W tej sekcji nie zajmujemy się literaturą piękną, która wyszła z wyobraźni autorów, lecz polecamy kilka dobrych filmów dokumentalnych.
A Species Odyssey
To 3-częściowy film z 2003 roku, który prowadzi widza przez miliony lat historii – od wczesnych hominidów po Homo sapiens. Ma wysoką ocenę w IMDb: 7,2, zasłużenie. W pracach nad scenariuszem uczestniczyli naukowcy, w tym odkrywcy słynnej Lucy. Choć według antropologów film nie jest wolny od błędów.
Akcja zaczyna się w Afryce Wschodniej, w czasie gdy przodkowie człowieka opanowywali dwunożność. Region Olduvai i rozległe sawanny wokół niego widać w 2 pierwszych odcinkach. Widzowie śledzą życie australopiteków i orrorinów, habilisów i ergasterów, a także wymarłych zwierząt oraz innych mieszkańców dawnej Afryki. Można zobaczyć tragiczną śmierć Lucy, opanowanie podstawowych technik obróbki kamienia przez habilisa, bardziej zaawansowanych ergasterów oraz aktywnie przemieszczających się erectusów, którzy zasiedlają sąsiedni kontynent.
Jeśli nie czepiać się szczegółów, oglądać film z oryginalną ścieżką dźwiękową i przymknąć oko na przestarzałą grafikę komputerową, A Species Odyssey można uznać za wartościowy materiał wprowadzający w temat ewolucji człowieka.
Walking with Cavemen
W tym samym 2003 roku BBC wydało 4-częściowy film popularnonaukowy jako spin-off projektu o dinozaurach. Głównymi bohaterami byli hominidzi – od australopiteków afarensis po pierwszych sapiensów. W IMDb miniserial oceniany jest jeszcze wyżej niż poprzednik, na 7,6, a naukowcy przyjęli go jeszcze życzliwiej. Oryginalnie rozwiązano też narrację: narrator, znany uczony Robert Winston, pojawia się w kadrze i wchodzi w interakcje z bohaterami, w pełni uzasadniając tytuł.
Postacie, które opisaliśmy w tym artykule, pojawiają się w 3 pierwszych odcinkach. Do zalet filmu można zaliczyć ograniczone użycie grafiki komputerowej i oparcie się na prawdziwych aktorach – choć to zarazem wada, bo proporcje i wygląd dawnych hominidów zostają w ten sposób zniekształcone – a także bardziej skrupulatne podejście naukowe niż w poprzedniej miniserii. Również tutaj pojawiają się jednak zbyt śmiałe twierdzenia, błędy i pewne swobody interpretacyjne. Zresztą stworzenie w pełni dokładnego filmu o wydarzeniach sprzed milionów lat jest zasadniczo niemożliwe.
Najlepszym rozwiązaniem może być wyjazd do krateru Ngorongoro, aby zobaczyć legendarny wąwóz Olduvai i osobiście odwiedzić muzeum przechowujące eksponaty z tego miejsca. Można to zrobić, łącząc wizytę w Olduvai z wyprawą safari obejmującą Ngorongoro i Serengeti. Droga do muzeum odchodzi dokładnie przy rozwidleniu tras prowadzących do tych 2 miejsc. Wystarczy powiedzieć o tym opiekunowi podróży, zanim program zostanie przygotowany.
W ten sposób porównasz wyobrażenia dawnych zwierząt ze współczesnymi mieszkańcami tego obszaru i odwiedzisz miejsce, w którym zaczęła się historia ludzkości.
Wszystkie treści Altezza Travel powstają przy udziale ekspertów i po rzetelnym researchu, zgodnie z naszą polityką redakcyjną.
Chcesz dowiedzieć się więcej o wyprawach w Tanzanii?
Skontaktuj się z naszym zespołem. Znamy najważniejsze miejsca w całej Tanzanii. Nasi konsultanci wypraw, pracujący u podnóża Kilimandżaro, chętnie podpowiedzą i pomogą zaplanować podróż dopasowaną do Ciebie.
