Co roku podróżni przyjeżdżają do Tanzanii, by odpocząć na zachwycających plażach Zanzibaru i cieszyć się ciepłymi wodami Oceanu Indyjskiego. Nie wszyscy wiedzą jednak, że za obrazem rajskiej wyspy kryje się mroczna i bolesna przeszłość.
Przez stulecia Zanzibar był miejscem jednego z największych targów niewolników, gdzie arabscy kupcy przymusowo sprzedawali niezliczone rzesze Afrykanów. Okrucieństwa handlu ludźmi trwały aż do XX wieku, a według niektórych źródeł nielegalny proceder mógł utrzymywać się nawet do lat 60.
W tym artykule przyglądamy się trudnej przeszłości Zanzibaru i temu, jak głęboko handel niewolnikami odcisnął się na historii wyspy.
Korzenie niewolnictwa w Afryce Wschodniej
Nie zachowały się dokładne zapisy wskazujące, kiedy niewolnictwo pojawiło się na Zanzibarze po raz pierwszy. Badacze uznają, że zaczęło się w VIII wieku, na długo przed migracją Arabów na wybrzeże Afryki Wschodniej. Jeszcze wcześniej lokalne grupy etniczne walczyły między sobą, brały jeńców, zniewalały przeciwników i sprzedawały ich dalej.
Po przybyciu na Zanzibar Arabowie szybko przejęli kontrolę nad handlem niewolnikami i rozwinęli go do ogromnych rozmiarów. Strategiczne położenie wyspy na Oceanie Indyjskim sprawiło, że stała się kluczowym ośrodkiem sprzedaży osób zniewolonych do Omanu i szerzej na Bliski Wschód. Arabscy władcy z bezwzględną skutecznością przekształcili handel ludźmi w potężną gałąź gospodarki. W ciągu kilku stuleci, obok zysków z kości słoniowej i goździków, przynosił on jedną trzecią dochodów sułtanatu.
„Zanzibar był ośrodkiem handlu kością słoniową i niewolnikami jeszcze przed osiedleniem się Omańczyków. Jednak za panowania Sayyida Saida wartość eksportu Zanzibaru wzrosła ponad dwukrotnie, a większość miast wybrzeża znalazła się pod jego finansową kontrolą. W latach 60. XIX wieku eksport niewolników zbliżał się do 30 000 osób rocznie, a dzięki kapitałowi indyjskiemu powstał sprawny mechanizm sprowadzania niewolników na wyspę z całej Afryki Wschodniej. Goździki, wprowadzone z Mauritiusa i Reunionu w latach 20. XIX wieku, stopniowo stały się trzecim towarem eksportowym Zanzibaru po kości słoniowej i niewolnikach. Plantacje pochłaniały tak wiele siły roboczej, że w latach 50. XIX wieku szacunkowo dwie trzecie ludności wysp Zanzibar i Pemba stanowili niewolnicy”. Asian and African Systems of Slavery, red. James L. Watson, 1980.
Niewolników przewożono dużymi statkami zaprojektowanymi specjalnie do transportu „żywego ładunku”. Aby maksymalizować zyski, armatorzy upychali na pokładzie jak najwięcej ludzi. Jeńców zakuwano w ciężkie łańcuchy i zamykano w skrajnie ciasnych przestrzeniach ładowni, gdzie brakowało powietrza. W rezultacie wielu niewolników umierało podczas podróży, a ich ciała wyrzucano za burtę.
W okresie wpływów portugalskich, w 1684 roku, europejscy ustawodawcy wprowadzili Tonnage Act, nieznacznie poprawiający warunki transportu. Najpewniej nie wynikało to jednak z pobudek humanitarnych, lecz z chęci zwiększenia zysków. Jeśli zbyt wielu ludzi docierało na targ niewolników martwych, nikt za nich nie płacił.
Warunki na tych statkach nadal pozostawały jednak dramatyczne. Ludzie spędzali miesiące w dusznym upale, skuci za kostki i szyje, nadzy, siedząc na podłodze, bici, głodni, doprowadzani do obłędu przez rozpacz i strach. Podczas każdej podróży wielu nie wytrzymywało i umierało na dyzenterię, malarię, ospę oraz liczne inne choroby.
Wraz ze stopniowym wzrostem wpływów brytyjskich w 1788 roku uchwalono Dolben Act. Dekret ograniczał liczbę przewożonych niewolników w zależności od ładowności statku. Choć dotyczył wyłącznie jednostek brytyjskich, był pierwszą oficjalną inicjatywą rządu Zjednoczonego Królestwa mającą uregulować handel niewolnikami. , jeden z ważnych orędowników zniesienia niewolnictwa, przedstawił ustawę w parlamencie.
Sir Dolben dołączył do ruchu abolicjonistycznego po przypadkowej wizycie na statku niewolniczym „Brookes” w porcie londyńskim. Przerażające warunki, w jakich skuci łańcuchami ludzie byli tam przetrzymywani, wstrząsnęły nim tak głęboko, że natychmiast rozpoczął kampanię przeciw tej nieludzkiej praktyce.
William Dolben udokumentował statek, który później stał się znany na całym świecie. W 1788 roku opublikowano ryciny przedstawiające „Brookes”; szybko stały się symbolem nieludzkiego traktowania afrykańskich jeńców. Szeroki rozgłos wokół sprawy mocno przyspieszył uchwalenie wspomnianej ustawy, ograniczającej liczbę osób przewożonych przez „Brookes” do maksymalnie 454. Wcześniej statek transportował jednorazowo ponad 600 niewolników.
Niewolnicy na Zanzibarze
W XIX wieku wyspa Zanzibar stała się jednym z głównych światowych ośrodków kupna i sprzedaży ludzi. W latach 50. XIX wieku na wyspie mogło przebywać nawet 70 000 niewolników. Jeńców z Afryki Centralnej transportowano na wybrzeże Afryki Wschodniej w licznych karawanach oraz na rybackich łodziach dau. Stamtąd osłabionych, często półżywych ludzi przywożono do Stone Town. Dosłownie „wrzucano” ich do ciasnych podziemnych cel, gdzie czekali na otwarcie targu niewolników, zwykle około 4 po południu.
Właściciele ustawiali swoją ludzką „własność” w rzędach, grupując ludzi według wieku, płci, przydatności do różnych rodzajów pracy i szacowanej wartości. Kupujący dokładnie oglądali „żywy towar”: rozbierali ludzi do naga, sprawdzali oczy i zęby, dotykali mięśni oraz innych części ciała. Kazali im się poruszać, by ocenić siłę i wykryć ewentualne wady fizyczne. Niektóre relacje wspominają nawet, że niewolnikom rzucano patyki i kazano je przynosić, jak zwierzętom.
Kobiety traktowano jako szczególnie pożądany „towar”. Kraje arabskie kupowały je do pracy jako służące domowe albo jako niewolnice seksualne. W zamożnych rodzinach muzułmańskich mężczyźni gromadzili całe haremy konkubin. Po zniewoleniu kobiety te doświadczały okrutnego traktowania nie tylko ze strony właścicieli, lecz także ich żon. Wyrazisty przykład opisano w książce „Sex, Power, and Slavery”, pod redakcją Gwyn Campbell i Elizabeth Elbourne, wydanej przez Ohio University Press w 2014 roku.
W książce „Aspects of Colonial Tanzania History”, opublikowanej w 2013 roku przez Lawrence’a E. Y. Mbogoniego, odnotowano, że w zanzibarskim handlu niewolnikami duży popyt dotyczył także dzieci. Według autora łatwiej było nimi zarządzać, podobnie jak stadami owiec. Szczególnie dziewczynki osiągały wyższe ceny. Na przykład w 1857 roku chłopca w wieku 7–8 lat wyceniano średnio na 7–15 dolarów, czyli w przybliżeniu równowartość 255–545 dzisiejszych dolarów. Dziewczynka w tym samym wieku mogła kosztować 10–18 dolarów, czyli 360–655 dolarów po przeliczeniu według obecnej wartości pieniądza.
Po 1828 roku gwałtownie wzrosło zapotrzebowanie na mężczyzn. Sułtan wdrożył rygorystyczny plan uprawy goździków, co wywołało skokowy wzrost zapotrzebowania na niewolniczą pracę na plantacjach. Eksperci szacują, że w latach 50. XIX wieku około dwie trzecie mieszkańców Zanzibaru i wyspy Pemba stanowili niewolnicy.
Tippu Tip, najsłynniejszy handlarz niewolników na Zanzibarze
W szczytowym okresie handlu niewolnikami kupowano i sprzedawano niezliczone rzesze ludzi. Wielu handlarzy zbiło ogromne fortuny na tysiącach złamanych istnień. Jedną z najbardziej znaczących postaci był Tippu Tip, handlarz niewolników afrykańsko-omańskiego pochodzenia.
Pod jego kierownictwem wysyłano do Afryki Centralnej tysiące ekspedycji. Kupowano tam mieszkańców wiosek za bezcen i siłą uprowadzano tysiące czarnoskórych jeńców. Według jednej z legend przydomek „Tippu Tip” nadano mu od charakterystycznego dźwięku wystrzałów, które niezmiennie towarzyszyły jego najazdom.
Tippu Tip dostarczał niewolników na wschodnie statki handlowe, a jednocześnie handlował dużymi ilościami kości słoniowej. Za zyski kupował ziemię i zakładał plantacje goździków, zmuszając do pracy setki jeńców. W Stone Town do dziś stoi stary kamienny dom, który należał niegdyś do Tippu Tipa.
Co zaskakujące, człowiek ten zapisał się w historii nie tylko jako jeden z najskuteczniejszych i najokrutniejszych handlarzy niewolników, lecz także jako osoba wykształcona. Uchodził za intelektualistę i napisał pierwszy na świecie autobiograficzny traktat w języku suahili. Szczególnie uderzające pozostaje jednak jego wsparcie dla Davida Livingstone’a, znanego filantropa i abolicjonisty.
Choć Livingstone publicznie potępiał handel niewolnikami, był czas, kiedy bez wsparcia lokalnych patronów nie mógł kontynuować swoich badań w Afryce. Niestety wielu z nich było właścicielami niewolników. Oni z kolei dobrze rozumieli, jak czerpać korzyści z tej pozornie sprzecznej „przyjaźni”. Livingstone zdobył zaufanie i szacunek miejscowej ludności, co działało na korzyść zamożnych arabskich rodzin wspierających szkockiego misjonarza.
Walka z niewolnictwem i początek jego końca
Zniesienie handlu niewolnikami na wybrzeżu Afryki Wschodniej nie nastąpiło od razu. Był to powolny, stopniowy proces, który napotykał silny opór lokalnej arabskiej elity.
W 1822 roku Brytyjczycy podpisali z sułtanem porozumienie o zakończeniu handlu ludźmi w regionach południowych i wschodnich. W 1845 roku zawarto tak zwany traktat Hamertona, ograniczający sprzedaż niewolników w regionach północnych. W 1872 roku brytyjski administrator kolonialny Henry Bartle Frere udał się na Zanzibar, by negocjować całkowite zaprzestanie handlu niewolnikami. Rok później doprowadził do podpisania traktatu, który zobowiązywał Zanzibar do wstrzymania importu niewolników ze stałego lądu na wyspy.
Na tym jednak sprawa się nie skończyła. Choć niewolnikom oficjalnie przyznano prawo zwrócenia się o pomoc do Brytyjczyków, jeśli sprzedawano ich wbrew ich woli, handel trwał nadal, choć w mniejszym tempie.
W tym samym 1873 roku otwarty targ niewolników w Stone Town został wreszcie zamknięty. Nie powstrzymało to jednak lokalnych władz arabskich przed przeniesieniem handlu na sąsiednią, bardziej odizolowaną wyspę Pemba. Sułtanat nadal sprowadzał tysiące niewolników, a nawet brytyjska flota patrolująca wody przybrzeżne nie była w stanie zatrzymać tego procederu.
„Handel przemycanymi niewolnikami miał szczególne znaczenie w historii Pemby. Po zamknięciu targu niewolników w mieście Zanzibar w 1873 roku Pemba stała się głównym miejscem docelowym dla importowanych niewolników. Szacuje się, że w 1875 roku na Pembę trafiało nawet 1 000 niewolników miesięcznie. Brytyjska marynarka regularnie patrolowała wody wokół Pemby, a później na wodach pembańskich często dochodziło do potyczek między okrętami wojennymi a łodziami dau przewożącymi niewolników. Wskutek tej zmiany Pemba stała się znana międzynarodowo, za sprawą zachodnich gazet, jako miejsce niewolnictwa i oporu wobec brytyjskich traktatów”. Slavery and Emancipation in Islamic East Africa: From Honor to Respectability, Elisabeth McMahon, 2013.
Sytuacja trwała do 1890 roku, kiedy pod naciskiem Brytyjczyków sułtan wydał wreszcie dekret całkowicie zakazujący kupna, sprzedaży i wymiany niewolników. Samo niewolnictwo nie zostało jednak w pełni zniesione. Niewolnikom dano możliwość wykupienia wolności, a wszystkie dzieci urodzone po 1890 roku były automatycznie wolne z urodzenia.
W 1897 roku Brytyjczycy zmusili sułtana do zniesienia niewolnictwa na Zanzibarze, ogłaszając, że nie ma ono podstaw prawnych. Tej daty nie można jednak uznać za ostateczny koniec, ponieważ dekret nie obejmował konkubin. Kwestia była zbyt wrażliwa w kulturze arabskiej, by Brytyjczycy zdecydowali się na pełną ingerencję. Arabska elita przekonała brytyjskich urzędników, że po uwolnieniu kobiety zniewolone seksualnie mogłyby żyć wyłącznie jako prostytutki. W rezultacie Europejczycy zaklasyfikowali konkubiny jako żony, pozostawiając je jednak w całkowitym podporządkowaniu panom. Jedynym ustępstwem była możliwość ubiegania się o wolność, ale tylko wtedy, gdy istniały dowody okrucieństwa lub przemocy ze strony właściciela.
Ostateczny koniec niewolnictwa, przynajmniej w wymiarze oficjalnym, nastąpił w 1909 roku. Brytyjczycy w końcu zmusili sułtana do włączenia konkubin do dekretu znoszącego system niewolniczy. Nawet po tym handlowano jednak ludźmi między Zanzibarem a Półwyspem Arabskim. Aż do końca I wojny światowej arabscy właściciele niewolników w Afryce Wschodniej traktowali swoich służących jak niewolników i sprzedawali ich na czarnych rynkach.
Według nieoficjalnych źródeł nielegalny handel niewolnikami mógł trwać do lat 60. XX wieku, kiedy Zanzibar przeszedł jedną z najkrwawszych rewolucji w swojej historii. Sułtan został obalony, a tysiące Arabów uciekło na Półwysep Arabski i do Europy. 26 kwietnia 1964 roku Zanzibar połączył się z Tanganiką, tworząc nowe państwo: Zjednoczoną Republikę Tanzanii.
Muzeum Niewolnictwa w Stone Town – fragmenty pamięci o tragicznej przeszłości
Dziś Muzeum Niewolnictwa w Stone Town jest pomnikiem tamtych brutalnych czasów. Ekspozycja obejmuje teren dawnego targu niewolników oraz dokumenty z przeszłości: oficjalne pisma, fotografie i ryciny ukazujące grozę handlu ludźmi. Najbardziej przejmującą częścią muzeum są jednak podziemne komory, gdzie jeńcy skuci ciężkimi łańcuchami czekali na otwarcie targu.
Pod muzeum znajduje się ponad 20 takich pomieszczeń, ale trasa zwiedzania obejmuje tylko 2. To wystarczy, by poczuć przytłaczającą atmosferę miejsca i lepiej zrozumieć historię Zanzibaru.
Przy wejściu na teren dawnego targu niewolników stoi pomnik, który już przy pierwszym spojrzeniu wywołuje dreszcz. Skamieniałe twarze rzeźb przedstawiających afrykańskich niewolników zastygły w nieznośnym bólu i rozpaczy. Szczególnie porusza łańcuch spinający postacie. Mówi się, że jest oryginalny i zachował się z czasów, gdy handel niewolnikami na Zanzibarze był zwyczajną, codzienną rzeczywistością.
W pobliżu dawnego targu stoi katedra anglikańska, monumentalne świadectwo końca niewolnictwa na Zanzibarze. Według niektórych przekazów na jej terenie pochowano serce Davida Livingstone’a, podczas gdy jego ciało po śmierci odesłano do Zjednoczonego Królestwa.
Niewolnictwo na Zanzibarze jest bez wątpienia tragiczną częścią historii. Przypomina jednak nie tylko o okrucieństwie, do którego zdolny jest człowiek, lecz także o niezwykłej odporności ludzkiego ducha w walce o wolność. Dzisiejszy Zanzibar niesie w sobie pamięć cierpienia i odnowy – miejsce, w którym historia i piękno istnieją obok siebie.
Wszystkie treści Altezza Travel powstają przy udziale ekspertów i po rzetelnym researchu, zgodnie z naszą polityką redakcyjną.
Chcesz dowiedzieć się więcej o wyprawach w Tanzanii?
Skontaktuj się z naszym zespołem. Znamy najważniejsze miejsca w całej Tanzanii. Nasi konsultanci wypraw, pracujący u podnóża Kilimandżaro, chętnie podpowiedzą i pomogą zaplanować podróż dopasowaną do Ciebie.
