Historie kobiet uczestniczących w pierwszych wyprawach na Kilimandżaro są naprawdę niezwykłe. Te odważne alpinistki mierzyły się z surową pogodą, wysokością i trudami wejścia na najwyższy szczyt Afryki. Przyglądamy się ich drogom oraz śladowi, jaki pozostawiły w historii gór.
Kim była pierwsza kobieta, która weszła na Kilimandżaro?
Pierwszą kobietą, która weszła na najwyższy wierzchołek Kilimandżaro, była Sheila MacDonald. W 1927 roku dotarła na , zapisując się w historii jako pierwsza kobieta, która dokonała tego wejścia. Jej wyprawa utorowała drogę kolejnym pokoleniom kobiet w alpinizmie.
Czy Sheila MacDonald była pierwszą kobietą wspinającą się na Kilimandżaro?
Choć to Sheila jako pierwsza kobieta zdobyła Uhuru Peak, w różnych źródłach często pojawiają się także nazwiska Gertrude Benham, Clary Ruckteschell-Truëb i Estelli Latham. Dlaczego to właśnie one bywają wymieniane jako pierwsze kobiety, które zdobywały dach Afryki? W tym artykule poznasz te pionierki oraz ich odwagę, wytrwałość i wkład w historię wejść na najwyższy szczyt Afryki.
Czy Gertrude Emily Benham jako pierwsza kobieta dotarła na Kaiser Wilhelm Peak?
Główny wierzchołek Kilimandżaro – Uhuru – wznosi się na 5 895 m n.p.m. To wysokość 19 wież Eiffla albo 7 Burj Khalifa ustawionych jedna na drugiej. Wejście na najwyższą górę Afryki wymaga nie tylko siły i wytrzymałości, lecz także odpowiedniego sprzętu. Na początku XIX wieku nie istniały specjalistyczne kombinezony ani buty przeznaczone do takiego trekkingu. Inaczej wyglądał też sam masyw: znaczną część Kilimandżaro pokrywały śnieg i lodowce, przez co wejście było znacznie bardziej niebezpieczne niż dziś.
Mimo tych przeszkód nie tylko silni i odważni mężczyźni chcieli zdobyć najwyższy szczyt Afryki. Wyzwanie podjęły także kobiety. Jedną z pierwszych była Gertrude Benham.
Gertrude urodziła się w Londynie jako najmłodsze z 6 dzieci mistrza kowalstwa Fredericka Benhama i jego żony Emily. Od młodości towarzyszyła ojcu podczas letnich wyjazdów w Alpy, a w wieku 20 lat była już doświadczoną alpinistką – miała za sobą ponad 130 wejść, między innymi na Mont Blanc i Matterhorn. Gertrude była też nieustraszoną podróżniczką: przeszła pieszo z Valparaíso w Chile do Buenos Aires w Argentynie i niemal całą długość Afryki. Po drodze wykonywała liczne szkice, które później wykorzystywano przy tworzeniu map różnych krajów.
W 1916 roku Benham została członkinią . Jeszcze wcześniej należała jednak do pierwszych kobiet, które podjęły śmiałą próbę zdobycia Kilimandżaro. Wielu badaczy uważa, że jej wejście z 1909 roku powinno było zapewnić jej miejsce w kronikach. Mimo to w historii wypraw na Kilimandżaro jej nazwisko pojawia się rzadko.
W 1909 roku Gertrude Benham wyruszyła do Afryki. Po przybyciu do Broken Hill (dzisiejsze Kabwe w środkowej Zambii) przeszła pieszo 900 km do Abercorn (obecnie Mbala w Zambii). Stamtąd ruszyła dalej do Ugandy i Kenii. W Nairobi, stolicy Kenii, wsiadła do pociągu do miasta Voi, a następnie przez Park Narodowy Tsavo dotarła do Moshi, gdzie znalazła przewodników na wejście na Kilimandżaro.
Gertrude towarzyszyło 5 tragarzy, 2 przewodników i kucharz. Pierwszy obóz rozbili na wysokości 3 050 m n.p.m., tuż powyżej granicy lasu. Zostawiwszy większość bagażu w namiocie, Benham i jej zespół ruszyli dalej.
Tragarze nieśli drewno na opał i koce, aż po 2 godzinach natknęli się na szkielety 2 członków wcześniejszej wyprawy – najwyraźniej zmarłych wskutek wychłodzenia. To przejmujące odkrycie mocno wstrząsnęło zespołem. Lokalni przewodnicy, przekonani, że jest to znak działania złych duchów, odmówili dalszego wejścia. Mimo że Benham próbowała przekonać ich argumentami, groźbami i pieniędzmi, pozostali nieugięci. Wtedy sama zarzuciła worki na ramiona i ruszyła. Poszli za nią tylko kucharz i 2 tragarzy, reszta została, by pilnować obozu.
Gertrude dotarła do linii śniegu i znalazła lodową jaskinię – miejsce, w którym obozowała poprzednia wyprawa. Jeden z tragarzy zebrał trochę śniegu, zamierzając pokazać go po powrocie przyjaciołom i rodzinie. Kiedy jednak śnieg natychmiast stopniał od ciepła ognia, przewodnicy jeszcze bardziej utwierdzili się w przekonaniu, że działa tu czar. Tym razem wszyscy odmówili dalszej drogi.
Po nocy spędzonej w lodowej jaskini Benham następnego ranka kontynuowała wejście samotnie. Osiągnęła wysokość 4 880 m n.p.m. i znalazła się na lodowcu pokrytym nawiewanym śniegiem. O 14:00 dotarła do krawędzi krateru. Ostrożnie zajrzała do środka, starając się stawiać stopy raczej na skałach niż na śniegu, który mógł być niestabilny.
Według jej relacji szczyt Kilimandżaro znajdował się nieco "po lewej". Ponieważ jednak nie dostrzegała wyraźnej różnicy wysokości, a śnieżne zbocze było zbyt strome, Gertrude zdecydowała się zawrócić. W gęstej mgle orientowała się za pomocą kompasu i własnych znaków, dzięki czemu bezpiecznie wróciła do obozu w lodowej jaskini.
Choć Gertrude Benham była pierwszą kobietą, która podjęła próbę tak wysokiego wejścia na Kilimandżaro, nie dotarła na główny wierzchołek wulkanu Kibo – Kaiser Wilhelm Peak. Według jej biografa, Raymonda Johna Howgego, Benham zdobyła szczyt Mawenzi, drugi co do wysokości wierzchołek Kilimandżaro. I właśnie tutaj zaczynają się poważne rozbieżności.
Problem polega na tym, że głównym źródłem informacji o wejściu Benham na Kilimandżaro jest książka Howgego A ‘Very Quiet and harmless traveller’: a biography of Gertrude Emily Benham 1867–1938. Zgodnie z nią Gertrude dotarła do krawędzi krateru Kibo, w miejsce nazwane później Gilman’s Point. Stamtąd najwyższy wierzchołek Kilimandżaro może być widoczny nieco "po lewej".
Twierdzenie Howgego, że Benham weszła na Mawenzi, jest wyraźnie błędne. Najpewniej wynikało z nieznajomości położenia drugiego najwyższego szczytu względem Kibo. Autor mógł nie znać lokalnej topografii i dlatego nie zauważył, że opisana droga nie przypomina wejścia na Mawenzi.
Kim była druga kobieta, która dotarła na Gilman’s Point?
Clara Truëb, znana także jako Clara Ruckteschell-Truëb, była szwajcarską rzemieślniczką i rzeźbiarką. Wyszła za Waltera von Ruckteschella i razem z nim weszła na Kilimandżaro w 1914 roku.
Clara urodziła się w Bazylei, a w 1904 roku przeprowadziła się z siostrą Margaret do Monachium. Studiowała w Debschitz School (Instructional and Trial Workshops for Applied and Fine Art) i pracowała jako ceramiczka oraz rzeźbiarka. Tam poznała przyszłego męża, Waltera, z którym wkrótce się pobrała.
W listopadzie 1913 roku Ruckteschellowie wyjechali do Niemieckiej Afryki Wschodniej wraz z przyjacielem ze studiów w Monachium, szwajcarskim artystą Karlem von Salisem. 13 lutego 1914 roku razem z Salisem weszli na jeden z wierzchołków Kibo – głównego krateru Kilimandżaro.
Para dotarła do krateru na wschodnim zboczu, wspinając się do miejsca znanego dziś jako Gilman’s Point. Clara znalazła się tym samym wśród pierwszych kobiet, którym udało się osiągnąć krawędź Kibo. To ważny punkt odpoczynku na drodze na szczyt, gdzie wspinacze mogą złapać oddech i rozejrzeć się po okolicy. Przez Gilman’s Point prowadzą trasy Marangu i Rongai, a od szczytu dzielą go około 2 godziny marszu.
Skąd wzięła się nazwa Stella Point?
Stella Point to jeden z najwyżej położonych punktów na krawędzi krateru Kibo, między szczytem znanym dziś jako Uhuru a Gilman’s Point. To ostatni przystanek dla osób zmierzających na szczyt, od którego dzieli go jeszcze około 1 godzina drogi. Co ciekawe, historyczny znacznik Stella Point nie pokrywa się z obecnym położeniem tablicy informacyjnej. Różnica wysokości między nimi wynosi 11 m.
Tablica wskazuje wysokość 5 756 m n.p.m. i jest to wartość prawidłowa. Sam skalny wierzchołek Stella Point leży jednak nieco niżej, na wysokości 5 745 m n.p.m.
Bohaterka tej historii, Estella Latham – znana jako Stella, bo takiego imienia sama wolała używać – urodziła się w irlandzkim miasteczku Youghal w 1901 roku. Po wczesnej śmierci rodziców wychowywała ją siostra Kathleen. Co skłoniło Stellę do wejścia na Kilimandżaro i jaki ma związek ze Stella Point?
Pasja do ogrodnictwa zaprowadziła ją do Afryki Południowej, gdzie poznała urzędnika rolnego Kingsleya Lathama – swojego przyszłego męża. Razem przenieśli się do , gdzie Kingsley pracował jako urzędnik w Departamencie Rolnictwa. Był także członkiem Mountain Club of South Africa, miał doświadczenie wspinaczkowe i bardzo chciał stanąć na szczycie Kilimandżaro.
Mimo zbliżających się zagrożeń i trudów ataku szczytowego Stella zgodziła się dołączyć do męża w jego ambitnej wyprawie, choć zrozumiale czuła niepokój. W lipcu 1925 roku zebrali lokalnego przewodnika, kucharza i kilku tragarzy, by rozpocząć drogę.
„Wczoraj przez chwilę zobaczyliśmy kopułę Kibo, białą i lśniącą ponad pasmami chmur. Wyglądała niewiarygodnie wysoko ponad światem; chmury, które okrywały resztę góry aż po podnóża, nadawały Kibo niemal nierealny wygląd”
…cytuje swoją matkę Stellę jej syn, Jim Latham, na swoim blogu.
Hans Meyer, który jako pierwszy dotarł na szczyt Kilimandżaro w 1889 roku, szedł dzisiejszą trasą Marangu. Lathamowie wybrali bardziej stromą ścieżkę znaną jako Maua – obecnie zwaną trasą Kilema. Dziś prowadzi ona bezpośrednio do Horombo Camp.
Nie była to przypadkowa decyzja – para chciała ominąć ognisko ospy, które pojawiło się na niższych wysokościach wzdłuż trasy Marangu.
„Na tym etapie uznałam, że rozsądniej będzie nie mówić nic o mojej próbie wejścia na szczyt! Pozwoliłam ludziom sądzić, że idę tylko do ostatniej chaty – Pietera. Mogłam przewidzieć burzę protestów i ostrzeżeń, która z pewnością spadłaby mi na głowę, gdybym zasugerowała, że ja także marzę o wejściu na Kibo. W poniedziałek opuściliśmy Moshi, a we wtorek rozpoczęliśmy nasze długie podejście”
…pisała Stella w swoim dzienniku.
Stella opisała wyprawę w dzienniku, dzięki czemu wiemy, z jakimi trudnościami mierzyła się para podczas próby zdobycia najwyższego szczytu Afryki. Wspominała przenikliwy chłód przy szczycie oraz to, jak wysiłki podejmowane, by utrzymać ciepło, odbierały im resztki sił. Odnotowała też poważny błąd nawigacyjny, przez który stracili cenną energię.
Stella i jej mąż minęli Hut, położoną na wysokości 2 900 m n.p.m. Czekali tam, aż ustąpi mgła, zanim następnego dnia ruszyli dalej. Dotarli do Pieters Hut, w miejscu dzisiejszych Horombo Huts, na wysokości 3 650 m n.p.m. Tu postanowili zatrzymać się na krótko, by się zaaklimatyzować. Według wspomnień Stelli właśnie wtedy Kingsley zaczął czuć się naprawdę źle.
Mimo trudności Stella i Kingsley zdołali dotrzeć do punktu położonego nieco wyżej niż dzisiejszy Gilman’s Point. Ostatni odcinek drogi był szczególnie wymagający dla Kingsleya: miał zawroty głowy i coraz trudniej oddychał. Mimo to para zostawiła tragarzy przy ostatnim miejscu odpoczynku i spróbowała iść dalej wzdłuż zaśnieżonej krawędzi, kierując się ku wyniesieniu, które uznali za najwyższy punkt. Udało im się jednak pokonać tylko połowę drogi, zanim stan Kingsleya pogorszył się na tyle, że dalsze wejście stało się niemożliwe.
W tym miejscu dotarli do niewielkiej skały. Przed odwrotem zebrali siły, by na nią wejść, i zostawili w szklanym słoju krótką notatkę o swoim wejściu. Odwaga Stelli tak poruszyła Kingsleya, że w tej samej notatce zaproponował nazwanie punktu jej imieniem. Tak powstała nazwa Stella Point, a Stella trwale zapisała się w historii wejść na Kilimandżaro. Pozostawiona przez nich notatka brzmiała:
„Estella M Latham Kingsley Latham (Mountain Club of South Africa.) Dotarli do tego punktu o 12.10 w poniedziałek 13 lipca 1925 roku w towarzystwie tubylców Filiposa i Sambuanangi. Następnie podjęliśmy próbę dotarcia na KW Spitz, lecz nie byliśmy w stanie go osiągnąć z powodu częściowej ślepoty śnieżnej, choroby górskiej oraz wyczerpania z mojej strony. Moja żona była w formie pozwalającej jej dotrzeć do Spitz i to ona prowadziła w drodze powrotnej tutaj, ponieważ ja nie byłem zdolny prowadzić. Na jej cześć nazwałem punkt, do którego dotarliśmy, “POINT STELLA”.
Po powrocie z wyprawy Kingsley zarejestrował nazwę "Stella Point" w Mountain Club of South Africa. Dziś w tym miejscu stoi tablica na wysokości 5 756 m n.p.m., a dokładniej – nieco wyżej. Stella zapamiętana została jako drobna, delikatna kobieta, mająca około 150 cm wzrostu. Wyprawa Lathamów pokazała jednak jej ogromną siłę wewnętrzną i hart ducha.
Sheila MacDonald – pierwsza kobieta, która z powodzeniem zdobyła Kilimandżaro
Mimo wcześniejszych prób podejmowanych przez kobiety, to 22-letnia Sheila MacDonald jako pierwsza zdołała dotrzeć na główny wierzchołek Kilimandżaro. 30 września 1927 roku The Guardian ogłosił:
„Do Londynu właśnie dotarła relacja o tym, jak panna Sheila MacDonald, 22-letnia dziewczyna z Londynu, weszła na afrykańską górę Kilimandżaro.”
Sheila MacDonald urodziła się w Australii i była córką Claude’a MacDonalda, wiceprezesa Alpine Club. Studiowała języki nowożytne w Cambridge, a według relacji współczesnych świetnie radziła sobie w wioślarstwie. Wspinała się w Szkocji i Alpach, weszła także na Etnę i Stromboli. The Guardian opisał ją jako "wysoką, dobrze zbudowaną dziewczynę z krótkimi włosami, która znakomicie uprawia sport i jeździ konno".
Artykuł o wejściu Sheili na Kilimandżaro pisał:
„Nadawała tempo swoim 2 męskim towarzyszom, spała w jaskiniach i podtrzymywała siły szampanem pitym prosto z butelki. Mimo że jeden z mężczyzn musiał zrezygnować z powodu fizycznego wyczerpania, ona niezrażona parła dalej ku szczytowi.”
Rola szampana w tej historii jest z pewnością mocno wyolbrzymiona, co widać po lekturze własnych relacji Sheili. Mimo to słowa dziennikarzy The Guardian dobrze oddają odporny i nieustraszony charakter młodej kobiety. Jej wejście czyta się jak prawdziwą opowieść wyprawową, pełną nieoczekiwanych zwrotów.
W 1927 roku MacDonald popłynęła do Afryki, gdzie planowała odwiedzić kuzyna, kapitana Archiego Ritchiego, Chief Game Wardena Kenii. Chciała pojechać na safari i wziąć udział w balu. Wejście na Kilimandżaro nie było częścią jej pierwotnych planów, ale okoliczności potoczyły się inaczej.
Na statku poznała pana Williama C. Westa. Zauważyła, że nosi krawat Alpine Club, więc postanowiła do niego podejść i się przedstawić:
„Na statku zauważyłam mężczyznę, który trzymał się raczej na uboczu i codziennie spacerował po pokładzie. Ponieważ nosił krawat Alpine Club, a mój ojciec był wiceprezesem klubu, poczułam, że muszę go zatrzymać i zapytać o ten krawat. Był oczywiście wspinaczem, a ja chciałam wiedzieć, co robi tutaj.”
Tak Sheila dowiedziała się o planach Westa dotyczących wejścia na Kilimandżaro. William opowiedział jej, że próbował już zdobyć szczyt w 1914 roku, lecz wojna przerwała jego starania. Pokazał jej też zdjęcia góry, a Sheila była poruszona ogromem i skalą Kilimandżaro. Wtedy West zaproponował, by dołączyła do jego wyprawy. Po chwili wahania przyjęła propozycję:
„Na litość boską – powiedziałam – przecież nic pan nie wie o moich umiejętnościach wspinaczkowych. Ja nie wiem nic o tej górze, poza tym, co mi pan pokazał.” „Och – powiedział – znam reputację pani ojca; sądzę, że poradziłaby sobie pani całkiem dobrze. Byłoby mi bardzo miło panią zabrać, jeśli podjęłaby się pani tego.”
Inny pasażer statku, major Lennox-Browne, również wyraził chęć dołączenia do wyprawy. Choć nie miał doświadczenia górskiego, stanowczo uważał, że Sheila, jako niezamężna młoda kobieta, nie powinna zapuszczać się na górę sama z mężczyzną. W ten sposób Lennox-Browne stał się jej przyzwoitką podczas tej wyprawy.
Ciekawy szczegół: Sheila nie miała odpowiedniego ubrania na tak trudne wejście. We wspomnieniach opisywała, jak skompletowała spodnie, skarpety i sweter pożyczone od różnych pasażerów na pokładzie. Po zejściu na ląd musiała dokupić już tylko buty. Ten detal dobrze oddaje jej ducha wyprawy.
Po dotarciu na ląd grupa udała się do Marangu, gdzie MacDonald po raz pierwszy zobaczyła Kilimandżaro na własne oczy:
„Niemal zemdlałam; było tak ogromne. Byłam przerażona. Pomyślałam: jeśli mogę się z tego wycofać, zrobię to. Ale było za późno. Istnieje takie określenie jak „za późno” i właśnie to było to. W tym momencie nie mogłam się już wycofać.”
W Marangu grupa spotkała się z wodzem ludu Chagga, który miał zapewnić wyprawie 14 tragarzy. Sheila wspominała, że wódz podarował im jajka, mleko i długonogiego kurczaka oraz pozwolił rozbić obóz przed swoim domem. Osobiście zorganizował tragarzy, wysyłając swojego „królewskiego herolda” – barwną postać w kraciasym kilcie, która zwoływała plemię rogiem wykonanym z rogu antylopy.
Grupa rozpoczęła wejście następnego ranka. Zanim jednak ruszyła na główny wierzchołek Kilimandżaro – szczyt Wilhelma II – zespół najpierw wszedł na Mount Mawenzi. Wspinaczka była nie tylko wymagająca fizycznie, lecz także stawiała przed nimi pewne obyczajowe wyzwania:
„West miał tylko jeden mały namiot, a mężczyźni byli wobec mnie bardzo uprzejmi. Kiedy zatrzymaliśmy się na pierwszą noc, powiedzieli, że namiot jest dla mnie, a oni po prostu prześpią się na zewnątrz w śpiworach. Robiło się jednak coraz zimniej, a drugiej nocy byliśmy już ponad lasem i panował mróz, więc powiedziałam: „Proszę, nie róbmy ceregieli. Myślę, że będzie sprawiedliwie, jeśli cała trójka będziemy spać w tym namiocie.” Był bardzo mały, ale dzięki temu cieplejszy, i naprawdę było to jedyne sprawiedliwe rozwiązanie.”
Początkowo wyprawa planowała przejść z Mawenzi bezpośrednio na Kibo. Później zdecydowano jednak, że zejdą do Pieters’ Hut, aby porządnie odpocząć między wejściami. Warto zaznaczyć, że decyzja ta wynikała przede wszystkim z pogarszającego się stanu Westa na dużej wysokości. Trójka zeszła ze szczytu Hans Meyer Peak, najwyższego punktu Mawenzi, o 17:00 i dotarła do Pieters’ Hut dopiero o 20:00.
Następnego ranka grupa ruszyła ponownie. Po dotarciu na płaskowyż skierowali się ku podstawie Kibo. Początkowo podróżnicy planowali spędzić noc w Hans Meyer Cave, ale po przybyciu tragarze nie potrafili jej odnaleźć. Zdecydowali więc przenocować w niewielkim schronieniu, które później nazwano "Sheila’s Cave".
West zakładał pierwotnie rozpoczęcie wejścia o północy, aby dotrzeć na szczyt o wschodzie słońca, zanim śnieg zmięknie. Okazało się jednak, że przy jednej latarni i w całkowitej ciemności było to po prostu niemożliwe.
Dopiero następnego ranka zespół rozpoczął atak na główny wierzchołek Kilimandżaro:
„Potem przyszło naprawdę straszne, wyczerpujące podejście, z powodu braku powietrza. Nie dało się myśleć o szczycie, bo człowiek po prostu by się załamał. Można było tylko patrzeć na skałę kilka stóp wyżej i myśleć: „Muszę dojść do tej skały”. Dochodziło się do niej i opadało na nią, biorąc 3 albo 4 oddechy. Potem trzeba było zebrać się w sobie. „Muszę dojść do następnej”. Tak właśnie było: skała po skale.”
W pewnym momencie Lennox-Browne oświadczył, że nie jest już w stanie iść dalej. Sheila wspominała, że West nie okazał towarzyszowi współczucia. Zamiast dodać mu otuchy, zganił go i odesłał do jaskini. MacDonald i West zostali więc sami, by kontynuować mozolne wejście:
„To się nie kończyło. Było strasznie, to łapanie powietrza… przerażające. W końcu, po solidnej porcji whisky z sokiem z limonki, dotarliśmy do krawędzi krateru przy Johannes Notch. Poszliśmy w lewo, wokół obrzeża krateru. Czołgaliśmy się ku szczytowi, stopa po stopie. Nie dramatyzuję. Naprawdę tak było. Nie da się wyobrazić ulgi, kiedy opierasz się o kopiec kamieni i uświadamiasz sobie, że jesteśmy tam, na Kaiser Wilhelm Spitze. Wpisaliśmy nasze nazwiska do notesu ukrytego w kopcu. Przynieśliśmy tę butelkę szampana – jakbyśmy nie mieli dość kłopotów bez niesienia czegokolwiek. Otworzyliśmy ją; świst. Nie została w niej ani kropla, przez wysokość. Ani jedna. W kieszeniach mieliśmy czekoladę i rodzynki.”
Później Sheila z czułością wspominała swoje wrażenia z krateru. Opisywała go jako ogromną misę lodu, z wielkimi krami zwisającymi z wewnętrznej ściany, 2 dużymi zielonkawoniebieskimi jeziorami lodowymi na dnie oraz potężnymi szczelinami i serakami lodowymi wokół krawędzi. Zimno nie pozwoliło Sheili i Westowi zostać tam długo, zrobili więc kilka zdjęć i wrócili na obrzeże krateru. W ciągu kilku tygodni nazwisko Sheili pojawiło się w gazetach na całym świecie jako pierwszej kobiety, która z powodzeniem zdobyła Kilimandżaro.
Czy inne kobiety ustanawiały rekordy na Kilimandżaro?
Każda historia wejścia na Kilimandżaro ma własny rytm i napięcie. Nazwisko Sheili MacDonald słusznie zajmuje jednak szczególne miejsce w dziejach najwyższej góry Afryki. Ta młoda, ambitna i nieustraszona kobieta dokonała tego, czego nie udało się żadnej z jej poprzedniczek. Znamy jednak także inne kobiety, które odważyły się ruszyć na Kilimandżaro i zapisały swoje nazwiska w historii góry.
Amerykanka Anne Lorimor zdobyła szczyt Kilimandżaro w wieku 89 lat w 2019 roku. Wcześniej rekord należał do Rosjanki Angeli Vorobyovej, która weszła na szczyt w wieku 86 lat w 2015 roku.
6-letnia Ashleen Mandrick z Brighton w Anglii weszła na dach Afryki we wrześniu 2019 roku. Zdecydowanie odradzamy jednak podejmowanie takich prób z bardzo małymi dziećmi. Wspinaczka w tak młodym wieku jest nieprzewidywalna i ryzykowna dla rozwijającego się organizmu. Optymalny wiek na rozpoczęcie wejść na Kilimandżaro to około 10 lat, ale im starsze dziecko, tym lepiej.
Tak. Duńska biegaczka Kristina Schou Madsen weszła na Kilimandżaro od podstawy do szczytu w rekordowym czasie: 6 godzin, 52 minuty i 54 sekundy. Ustanowiła ten rekord w 2018 roku i do dziś nie został pobity.
Wszystkie treści Altezza Travel powstają przy udziale ekspertów i po rzetelnym researchu, zgodnie z naszą polityką redakcyjną.
Chcesz dowiedzieć się więcej o wyprawach w Tanzanii?
Skontaktuj się z naszym zespołem. Znamy najważniejsze miejsca w całej Tanzanii. Nasi konsultanci wypraw, pracujący u podnóża Kilimandżaro, chętnie podpowiedzą i pomogą zaplanować podróż dopasowaną do Ciebie.
