Na Kilimandżaro wchodzi się z wielu powodów. Jednych prowadzi naukowa ciekawość – badanie lodowców i unikatowej przyrody tej góry. Innych przyciąga wyzwanie mniej uczęszczanych ścieżek, a wielu chce po prostu stanąć w najwyższym punkcie Afryki i zmierzyć się z własnymi granicami.
W artykule zespołu Altezza Travel przypominamy historie znanych i mniej rozpoznawalnych wspinaczy, których wyprawy stały się częścią bogatej historii Kilimandżaro.
Naukowiec przed alpinistami
Fritz Klute zajmuje szczególne miejsce w glacjologii Kilimandżaro. W przeciwieństwie do większości wspinaczy nie chciał jedynie zdobyć szczytu – jego celem było dokładne zbadanie lodowców góry. Należał do pionierów glacjologii w Afryce. Kierując jedną z pierwszych naukowych ekspedycji na kontynencie, został również pierwszym człowiekiem, który wszedł na Mount Mawenzi, część masywu Kilimandżaro.
Klute studiował nauki przyrodnicze na Uniwersytecie we Fryburgu w Niemczech. Tuż przed wyjazdem do Afryki, w listopadzie 1911 roku, obronił doktorat poświęcony topnieniu śniegu w Schwarzwaldzie. Fascynacja dynamiką lodowców najpewniej skierowała jego uwagę ku Kilimandżaro. Możliwe też, że do dachu Afryki zainspirował go Eduard Oehler – towarzysz i partner ekspedycji, który odwiedził Kilimandżaro w 1907 roku wraz ze swoim kuzynem profesorem.
„8 kwietnia 1912 roku Eduard Oehler z Offenbach am Main i ja opuściliśmy Freiburg porannym pociągiem, rozpoczynając ekspedycję, którą planowaliśmy od 2 miesięcy” – wspominał Fritz Klute na początku podróży.
Według Klutego to Oehler sfinansował wyprawę. Niewiele więcej o nim wiadomo, choć można przypuszczać, że Niemiec z Offenbach był sprawnym sportowcem – Klute opisywał go jako znakomitego narciarza.
Głównym celem ekspedycji było sporządzenie map pól lodowcowych Kilimandżaro oraz udokumentowanie ich powierzchni i objętości. Klute wykorzystał fotogrametrię, metodę łączącą fotografię z pomiarami terenowymi. Latem 1912 roku zespół prowadził wypady badawcze i obserwacje w wyższych partiach masywu, tworząc jedno z najwcześniejszych systematycznych opracowań lodowców tej góry.
Wyniki badań dały naukowcom konkretne dowody dramatycznego kurczenia się lodu na Kilimandżaro. To właśnie Klute jako pierwszy zaalarmował, że czapa lodowa góry może być zagrożona. Po powrocie opublikował w 1912 roku swoją końcową monografię naukową „Ergebnisse der Forschungen am Kilimandscharo”.
Klute i Oehler nie chcieli jednak ograniczyć wyprawy wyłącznie do pracy naukowej. Ich uwagę przyciągnął niezdobyty szczyt Mawenzi (5 149 m n.p.m.), jeden z 3 wulkanów masywu Kilimandżaro, obok Kibo i Shira. Na ten poszarpany, surowy wierzchołek mogli liczyć tylko doświadczeni wspinacze.
Próbę wejścia na Mawenzi podejmowali wcześniej Hans Meyer i Ludwig Purtscheller, którzy w 1889 roku dokonali pierwszego udanego wejścia na najwyższy punkt Kilimandżaro, Uhuru Peak (5 895 m n.p.m.). Ich 3 osobne próby na Mawenzi zakończyły się niepowodzeniem; późniejszych wspinaczy spotkał ten sam los.
Klute i Oehler rozpoczęli wejście 29 lipca 1912 roku, wybierając żleb zaczynający się na przełęczy między Kibo i Mawenzi. Stromizna, skały i lód czyniły tę drogę skrajnie niebezpieczną. Mimo trudności dotarli na szczyt, wykonali pomiary płaskowyżu Shira, a nawet odwiedzili krater Kibo.
Przez wiele lat uważano, że notatki terenowe Klutego zaginęły podczas bombardowania Gießen 6 grudnia 1944 roku. Dom przy Moltkestraße, w którym mieszkał naukowiec, został poważnie uszkodzony. W 2024 roku niemieckie media poinformowały jednak o sensacyjnym odkryciu.
W sierpniu 2024 roku Mário Jorge Alves, badacz z Oberhessisches Museum, otrzymał zadanie odnalezienia obiektów etnograficznych przechowywanych w piwnicy budynku. Przeglądając stos pudeł i skrzyń, Alves trafił na materiały Klutego: 8 albumów fotograficznych i odręczne dzienniki z 1912 roku.
Dokumentów jeszcze nie zdigitalizowano, ale można oczekiwać, że wkrótce odsłonią nowe szczegóły ekspedycji glacjologa, który odważył się wejść na wcześniej niezdobyty skalny szczyt.
Zdobycie lodowca Decken
Jednym z lodowców, które Fritz Klute naniósł na mapę, był lodowiec Decken, nazwany na cześć niemieckiego badacza Afryki Karla Klausa von der Deckena. Choć jego współrzędne, rozmiary i warunki na powierzchni były już opisane, nikomu nie udało się przejść tej śnieżno-lodowej czapy aż do 1938 roku. Jako pierwsi dokonali tego rodacy Klutego, Fritz Eisenmann i Karl Schnackig.
Od końca XIX wieku Kilimandżaro straciło ponad 80% powierzchni lodowców. Naukowcy odnotowali, że w latach 1912–1953 pokrywa lodowa kurczyła się o około 1% rocznie, natomiast w okresie 1989–2007 tempo to wzrosło do 2,5% rocznie. Niektóre modele przewidują, że wszystkie lodowce Kilimandżaro mogą całkowicie zniknąć do lat 2040–2050.
Jeszcze niedawno lodowce te stanowiły dla wspinaczy niemal nieprzekraczalną barierę. Lodowiec Decken – wąski lodowy żleb o stromym nachyleniu, prowadzący ku szczytowi – jest dodatkowo narażony na spadające skały i bryły lodu. Krótko mówiąc, było to wyzwanie, które mogło kusić każdego alpinistę, a mimo to pozostawało niezdobyte aż do połowy XX wieku. Zapiski wskazują, że brytyjscy odkrywcy próbowali wejść tędy w połowie lat 20., lecz nie zdołali pokonać szczelin lodowych.
Wyprawą na lodowiec Decken, finansowaną przez German Alpine Club, najpewniej kierował Fritz Eisenmann. Wcześniej uczestniczył w kilku ekspedycjach himalajskich i specjalizował się w trudnych drogach lodowych. Towarzyszył mu Karl Schnackig, szwajcarski przewodnik górski z doświadczeniem w Alpach.
Według relacji 12 stycznia 1938 roku Eisenmann i Schnackig ruszyli „oryginalną drogą”, zaczynając na wysokości około 4 650 m n.p.m. Niestety nie zachowały się archiwalne zapisy tej ekspedycji, wiadomo jednak, że 2 Europejczyków pomyślnie ukończyło wejście.
Ekspedycja na lodowiec Heim
20 lat po opisanych wyżej wydarzeniach brytyjski odkrywca John Cooke, autor książki „One White Man in Black Africa: From Kilimanjaro to the Kalahari, 1951–91”, omal nie stracił życia podczas próby wejścia na kolejny lodowiec Kilimandżaro – Heim. W pewnym momencie zawisł nad przepaścią, uratowany jedynie przez linę zabezpieczoną przez partnera.
Lodowiec, nazwany na cześć szwajcarskiego geologa Alberta Heima, leży na wysokości 5 000–5 800 m n.p.m. w rejonie Western Breach. Ze względu na lodowy jęzor wysunięty nad stromym stokiem Heim bywa porównywany właśnie do „języka”.
„Moje plany dotyczące Kilimandżaro dojrzewały od pewnego czasu” – pisał Cooke. „Wszystkie części całego masywu zostały już osiągnięte przez alpinistów, geologów i geodetów, a główny szczyt Kibo zdobyły tysiące ludzi normalną, handlową drogą wejścia z Marangu, która nie stawia trudności technicznych. Nie znalazłem jednak żadnego zapisu pełnego, nieprzerwanego trawersu całej góry, obejmującego wszystkie główne szczyty Shira, Kibo i Mawenzi. To właśnie planowałem zrobić. Drugim celem była próba pierwszego wejścia na jeden z niezdobytych lodowców południowej ściany Kibo”.
Jak sugeruje tytuł jego książki, brytyjski odkrywca spędził na kontynencie afrykańskim 40 lat. Pracował w administracji kolonialnej Tanganiki i szukał partnerów zawsze wtedy, gdy planował ryzykowną drogę.
Jednym z nich był Anton Nelson, amerykański budowniczy, który zaczął wspinać się w skałach w wieku 27 lat. Na początku lat 50. pojechał do Afryki, aby „pomagać zmagającym się z trudnościami rolnikom z plemienia Wameru w Tanzanii”, a w wolnym czasie wspinał się także na Kilimandżaro. W tym okresie Wameru protestowali przeciw przekazaniu części ich ziem europejskim osadnikom przez rząd Tanganiki. Nelson został doradcą spółdzielni plantatorów kawy na Mount Meru, a później napisał „The Freemen of Meru”.
Trzeci członek wyprawy, Brytyjczyk David Goodall, służył wcześniej w pułku spadochronowym, zanim objął stanowisko urzędnika ds. rolnictwa w Kenii.
Zespół planował spędzić na górze 2 tygodnie. Gdy ekspedycja ruszała, sprzęt był gotowy, ale droga pozostawała nieopisana. Nelson przekonał znajomego pilota samolotu turystycznego, aby przeleciał nad lodowcem i wykonał z bliska zdjęcie Heima, które wspinacze wykorzystali później jako wskazówkę.
Pierwszym celem był płaskowyż Shira. Stamtąd do podstawy lodowca prowadził długi trawers przez piargi i skalisty teren.
„Około 1 000 m stromego lodu piętrzyło się nad nami i znikało z pola widzenia wysoko ponad naszymi głowami. Wyglądało to groźnie. Świst i pomruk spadających z góry odłamków lodu i skał szybko przycisnęły nas do czoła lodu pod osłoną skalnej ściany, gdzie założyliśmy biwak. Czułem ścisk w żołądku, jak zawsze przed wymagającym przedsięwzięciem” – opisywał Cooke.
Dzięki zdjęciu wykonanemu przez pilota wspinacze wiedzieli, że głównymi przeszkodami na Heimie są 2 progi skalne w dolnej jednej trzeciej stoku. Właśnie tam wyprawa omal nie zakończyła się katastrofą. Cooke, idący w środku zespołu linowego, poślizgnął się i zawisł głową w dół nad przepaścią, utrzymywany przez linę asekuracyjną trzymaną przez Goodalla. Z niezwykłą szybkością i precyzją Goodall zablokował linę, zanim pełny ciężar spadł na Nelsona, który zamykał zespół i sam ledwo trzymał się skalnej ściany.
Incydent skończył się jedynie utratą czekana, choć znacząco spowolnił postęp wyprawy. W gęstej mgle prowadzący wspinacz musiał wbijać hak, zabezpieczać linę asekuracyjną, a następnie opuszczać czekan na linie do idącego za nim partnera.
„Byliśmy na ogromnym stoku, który pod nami, skąd przyszliśmy, zakrzywiał się i znikał z oczu” – wspominał Cooke, opisując emocje pod koniec drogi. „W przejrzystym powietrzu mieliśmy zapierający dech w piersiach widok prosto na bezkresne równiny północnej Tanganiki. Te ogromne, samotne wulkaniczne szczyty Afryki Wschodniej stoją dumnie osobno, a z ich górnych stoków nie widać rywali, którzy mogliby obciążyć i zagęścić wolną przestrzeń wokół. Czuliśmy, że dosłownie jesteśmy na dachu świata, a gdy sukces wydawał się w zasięgu ręki, ogarnęła nas wielka euforia”.
Wejście na szczyt w 12 godzin
„Teraz Kilimandżaro można uznać za prawdziwą górę” – tak miał powiedzieć legendarny włoski wspinacz Reinhold Messner po pierwszym udanym przejściu przez Breach Wall i Diamond Glacier w 1978 roku. Ta stroma skalno-lodowa ściana na zachodnim stoku Kilimandżaro prowadzi przez lodospady i śnieżny korytarz prosto ku szczytowi.
Messner, laureat honorowego Złotego Czekana, należy do najsłynniejszych wspinaczy świata. Znany z niezwykłej wytrzymałości, wyznaczał nowe standardy szybkich samotnych wejść na najwyższe szczyty bez dodatkowego tlenu i jako pierwszy zdobył wszystkie 14 ośmiotysięczników świata.
Przygotowując się do wejścia na Kilimandżaro jedną z klasycznych tras wraz z partnerem wspinaczkowym Konradem Renzlerem, Messner planował spróbować nieprzetartej drogi na najwyższy szczyt Afryki. Dla sportowca tej klasy standardowa trasa była łatwa, ale po drodze zaintrygowała go zachodnia ściana, uchodząca za niemożliwą do przejścia.
Bezpośrednia, krótsza droga na szczyt przez Breach Wall zaczyna się przy Arrow Glacier Camp i prowadzi wulkanicznym pęknięciem prosto ku górze. To najbardziej stroma i technicznie najtrudniejsza droga na Kilimandżaro; omija łagodniejsze stoki i wprowadza na pionową ścianę powstałą po zapadnięciu się krateru. Przebiega przez odcinki lodowe i skalne, wymagając bardzo wysokich umiejętności i przygotowania.
Do 1978 roku drogę tę uznawano za nie do przejścia. Reinhold Messner i Konrad Renzler ukończyli wejście w zaledwie 12 godzin.
Według Summitpost.org, od podstawy Breach Wall (4 600 m n.p.m.) wspinacze najpierw weszli lodospadem na Balletto Glacier. Następnie pokonali 90-metrowy sopel Breach Wall na wysokości 5 450 m n.p.m. Po przejściu tych przeszkód przetrawersowali Diamond Glacier na północ w stronę Uhuru Peak. Relacje podkreślają, że oprócz trudności technicznych droga jest szczególnie niebezpieczna dla zespołów ze względu na obrywy skalne.
Przewodnik z Kilimandżaro, który spotkał ich po zejściu, zapamiętał słowa Messnera: „Teraz Kilimandżaro można uznać za prawdziwą górę”. Nie ma jednak dokumentów potwierdzających, że rzeczywiście je wypowiedział.
Co więcej, recenzje alpinistyczne w Alpine Journal i na Summitpost odnotowują, że Messner później opisywał to wejście jako „jedno z niebezpiecznych”. W wywiadzie dla niemieckiego magazynu Der Bergsteiger w październiku 1978 roku wspominał, że „lód był jak szkło, więc śruby lodowe ledwie trzymały”. W słońcu lód zamieniał się w płynną breję, dlatego kluczowe było wybranie właściwego momentu na przejście drogi. Messner zauważał też, że kamienie uwalniające się z lodu spadały jak pociski.
„Kilimandżaro pokazało mi, że styl alpejski jest możliwy nawet w Afryce. Breach Wall nie jest miejscem dla tragarzy i namiotów, lecz dla wspinaczy, którzy mierzą się ze ścianą bezpośrednio” – pisał w książce „The Big Walls”, podsumowując wyprawę.
„Nie ma miejsca, w którym wolałby być bardziej niż w górach”
Niektóre kultury mają tradycje związane ze śmiercią w górach. W Japonii istnieje na przykład praktyka , co tłumaczy się jako „porzucenie starej kobiety”. Dla wielu alpinistów wspinanie jest samym życiem – a jednak niektórzy z gór już nie wracają. Jednym z takich przypadków był Ian McKeever, Irlandczyk, który zginął na Kilimandżaro nie z wyczerpania ani choroby wysokościowej, lecz od nagłego uderzenia pioruna.
Ian McKeever zmarł na stokach Kilimandżaro w wieku 42 lat, choć poważnie wspinać zaczął się dopiero po trzydziestce. Jego kariera była krótka, szybka i niezwykła.
Absolwent Wydziału Nauk Społecznych University College Dublin, McKeever pracował także jako prezenter radiowy i specjalista PR, zanim zdobył międzynarodowe uznanie jako wspinacz. W 2004 roku ustanowił rekord wyzwania Five Peaks Challenge, wchodząc na najwyższe góry Wielkiej Brytanii i Irlandii w zaledwie 16 godzin i 16 minut. 3 lata później pobił rekord świata w realizacji programu Korony Ziemi, zdobywając najwyższe szczyty wszystkich kontynentów w 155 dni.
McKeever inspirował również młodsze pokolenie. W 2008 roku wprowadził na szczyt swojego 10-letniego chrześniaka, Seana McSharry’ego, czyniąc go najmłodszym Europejczykiem, który wszedł na Kilimandżaro. W tym samym roku pod kierownictwem McKeevera 145 uczniów stanęło na szczycie Kilimandżaro. Osiągnięcie uznano w Guinness World Records i połączono ze zbiórką funduszy dla szpitali oraz organizacji charytatywnych.
Przyjaciele wspominali Iana McKeevera jako niepowstrzymanego marzyciela, który dużą część swojej ogromnej energii kierował na działalność dobroczynną. W 2010 roku założył organizację Kilimanjaro Achievers, prowadzącą bezpłatne wyjazdy dla uczniów z pasją do gór – czasem nawet 10 wejść rocznie.
Na początku stycznia 2013 roku McKeever ponownie prowadził jedną z charytatywnych wypraw na Kilimandżaro, kierując 20-osobową grupę ku szczytowi. Byli w niej uczniowie, nauczyciel z irlandzkiej szkoły oraz jego narzeczona, 34-letnia Anna O’Loughlin. Para miała pobrać się we wrześniu tego samego roku. Zespół osiągnął wysokość około 4 000 m n.p.m., gdy pogoda nagle się załamała.
„Ulewny deszcz przez cały dzień” – pisał McKeever. „Nastroje pozostają dobre, choć suszenie ubrań okazuje się niemożliwe. Modlimy się o suchszą pogodę jutro – w wielkim dniu”.
Grupa planowała dotrzeć do obozu Lava Tower, a następnie kontynuować drogę ku szczytowi. Burza jednak przybierała na sile i gdy zbliżali się do obozu, rozpętała się gwałtowna nawałnica z piorunami. Uderzenie pioruna trafiło McKeevera i odebrało mu życie. Resztę zespołu, w tym jego narzeczoną ranną podczas burzy, ewakuowano do pobliskiego szpitala.
Jednym z pierwszych, którzy złożyli kondolencje, był ówczesny premier Irlandii Enda Kenny, dobrze znający McKeevera.
„Podziwiałem go nie tylko za jego własne osiągnięcia i działalność charytatywną, ale także za pracę z młodymi ludźmi, których zachęcał do wykorzystania pełni ich możliwości” – napisał premier. „Ian powiedział mi kiedyś, że nie ma miejsca, w którym wolałby być bardziej niż w górach”.
Czołowe media brytyjskie i irlandzkie, w tym The Irish Times, The Independent i The Telegraph, szeroko relacjonowały śmierć McKeevera. Jeden z alpinistów określił ją jako „nieszczęśliwy wypadek o niezwykłym przebiegu”, dodając, że nigdy nie słyszał, by ktoś zginął w taki sposób na tej „pięknej górze”: „Straciłem 2 przyjaciół w wyniku uderzeń pioruna, w tym jednego w Himalajach – ale na Kilimandżaro zdarza się to bardzo rzadko”.
Po śmierci McKeevera jego przyjaciel Mike O’Shea przejął organizację Kilimanjaro Achievers, zobowiązując się kontynuować bezpłatne wejścia dla uczniów. Rok później Ian McKeever Children’s Home otworzył drzwi dla dzieci, które straciły jednego lub oboje rodziców.
Wszystkie treści Altezza Travel powstają przy udziale ekspertów i po rzetelnym researchu, zgodnie z naszą polityką redakcyjną.
Chcesz dowiedzieć się więcej o wyprawach w Tanzanii?
Skontaktuj się z naszym zespołem. Znamy najważniejsze miejsca w całej Tanzanii. Nasi konsultanci wypraw, pracujący u podnóża Kilimandżaro, chętnie podpowiedzą i pomogą zaplanować podróż dopasowaną do Ciebie.
