Wstecz

Paralotniarstwo na Kilimandżaro

counter article 27527
Ocena:
Czas czytania: 20 min
Wspinaczka Wspinaczka

W tym artykule wyjaśniamy, czym jest paralotniarstwo, jak działa paralotnia i gdzie latają piloci paralotniowi. Przyglądamy się też najciekawszym lotom w historii Kilimandżaro – zarówno tym z czasów, gdy były nielegalne, jak i późniejszym, już zatwierdzonym przez park narodowy. Jak dziś polecieć paralotnią z Kilimandżaro, ile to kosztuje i jak wygląda organizacja takiej wyprawy – znajdziesz tu informacje od Altezza Travel, jednego z najwyżej ocenianych operatorów w Tanzanii.

Jeśli masz już doświadczenie w paralotniarstwie i interesują Cię praktyczne kwestie – jak wygląda lot z Kilimandżaro, jakie są koszty i pozostała logistyka – możesz przejść od razu do odpowiedzi.

Czym jest paralotniarstwo?

Paralotniarstwo to widowiskowy sport ekstremalny, w którym piloci szybują w powietrzu na paralotniach. Paralotnia ma miękkie skrzydło o charakterystycznym, bananowym kształcie i steruje się nią za pomocą systemu linek. Pilot siedzi w uprzęży lub półleży w siedzisku pod skrzydłem, a za plecami ma spadochron zapasowy. W tej konstrukcji nie ma silników ani sztywnych elementów – lot odbywa się dzięki szybowaniu. Podobnie porusza się w powietrzu wiele ptaków, a nawet niektóre owady.

Typowy lot trwa 1–2 godziny i obejmuje kilkadziesiąt kilometrów. Możliwe są jednak znacznie dłuższe przeloty. Najlepsi piloci, dobrze czytający prądy powietrzne i umiejący w pełni wykorzystać noszenia, potrafią przelecieć setki kilometrów. Za rekord uznaje się dystans 609,9 km, a najdłuższy lot pod względem czasu trwał ponad 30 godzin.

Jak latają paralotnie?

Piloci paralotni potrzebują wznoszących prądów powietrza. Bez nich opadaliby pod wpływem własnego ciężaru. Wyróżnia się 2 rodzaje takich prądów, nazywanych też noszeniami: dynamiczne i termiczne. Prądy poziome tworzą tak zwane noszenie dynamiczne. Powstają wtedy, gdy wiatr trafia na przeszkodę – wzgórze lub górę – i zostaje wypchnięty ku górze, aby ją ominąć. Noszenie dynamiczne pozwala rozpocząć lot, ale trudno polecieć bardzo daleko, opierając się wyłącznie na tym typie prądu, ponieważ nie utrzymuje paralotni i pilota stale w powietrzu.

Znacznie ciekawsze są pionowe strumienie powietrza unoszące się znad powierzchni ziemi. To one tworzą noszenie termiczne. Dopiero gdy piloci nauczyli się je wykorzystywać, paralotniarstwo przeżyło prawdziwy rozkwit: rosło zainteresowanie swobodnym lataniem, a konstrukcje paralotni były nieustannie udoskonalane.

Gdy słońce ogrzewa ziemię, powstają tak zwane prądy termiczne, które wznoszą się i dają noszenie. Są to duże pierścienie powietrza, podobne do kół dymu. Taki pierścień jest w ruchu i stale zawija się ku górze przez własny środek, jakby wywracał się na drugą stronę. Pierścienie, unoszące się jeden po drugim, tworzą kominy termiczne wykorzystywane przez duże ptaki, które nie mogą latać wyłącznie dzięki ciągłemu machaniu skrzydłami. Piloci paralotni korzystają z tych kominów, czyli noszenia termicznego, ponieważ – w odróżnieniu od pilotów motoszybowców – nie mają żadnego napędu.

Zadaniem pilota jest odnaleźć wznoszący prąd powietrza i nabrać w nim wysokości. Potem, powoli opadając, szuka kolejnego „komina”. Start jest możliwy bezpośrednio z ziemi albo z wody, z pomocą samochodu lub łodzi. Aby jednak nie korzystać z pojazdów i wystartować z własnych nóg, piloci często wchodzą na wysokie punkty terenu i ruszają stamtąd, stopniowo zniżając lot aż do lądowania na płaskiej, otwartej przestrzeni.

Gdzie można latać na paralotni?

Co ciekawe, na terenach zurbanizowanych prądy wznoszące tworzą się nad elektrowniami, kominami fabrycznymi i stacjami gazociągów. Ptaki potrafią nawet zmieniać swoje zwykłe trasy, prowadząc je od jednej stacji kompresorowej do drugiej, aby wykorzystać takie noszenia.

W środowisku naturalnym najsilniejsze prądy termiczne powstają tam, gdzie powierzchnia ziemi nagrzewa się najmocniej: na zboczach wzgórz, skalnych płytach, rumowiskach, piasku i innych suchych, otwartych przestrzeniach. Wzgórza i góry są wygodnymi miejscami startu. W Afryce świetnym miejscem do paralotniarstwa jest najważniejszy szczyt kontynentu – piękne Kilimandżaro z jego śnieżną czapą.

Piloci paralotni są całkowicie zależni od pogody: siły i kierunku wiatru, wilgotności, opadów, widoczności oraz innych czynników meteorologicznych. Loty odbywają się w porze suchej, przy spokojnej pogodzie, nad otwartymi i dobrze nagrzanymi powierzchniami – często rano lub wieczorem, gdy wiatr nie jest silny, a ciepło słońca wystarcza do powstania prądów wznoszących w atmosferze.

Kilimandżaro ma przewagę nad wieloma innymi miejscami paralotniowymi na świecie. Ten wyjątkowy masyw stoi blisko równika, co oznacza stabilne warunki pogodowe przez cały rok. Jest też najwyższym wolnostojącym szczytem planety. Po starcie nie ma więc przeszkód na trasie lotu. Najlepsze miejsce startu na Kilimandżaro, Stella Point, leży na wysokości 5 756 m n.p.m. Pozwala to złapać dobre noszenie dynamiczne i szybować aż do miejsca lądowania. Lot trwa około 1,5 godziny.

Historia paralotniarstwa na Kilimandżaro

Całą historię lotów na skrzydle paralotniowym z Kilimandżaro można podzielić na 2 części: przed oficjalną zgodą władz Parku Narodowego, w którym leży „dach Afryki”, oraz po rozpoczęciu współpracy z tymi władzami. Granicą jest wrzesień 2011 roku, kiedy odbył się pierwszy oficjalnie zatwierdzony lot. Przed 2011 rokiem zdarzały się pojedyncze przypadki pilotów, którzy odważyli się lecieć z Kilimandżaro, choć nie wszystkie są znane. Po 2011 roku loty stały się znacznie częstsze, pojawiały się nawet duże grupy startujące razem.

Kim byli pionierzy?

Pierwszym pilotem, który zleciał z Kilimandżaro na skrzydle, był Rudi Kischasi. W latach 70. XX wieku wykonał lot z góry na . O tym locie wiadomo niewiele poza tym, że zakończył się sukcesem. Jakiś czas później próba powtórzenia wyczynu pioniera zakończyła się tragedią. Kilka miesięcy po nieudanym locie innego niemieckiego pilota, którego nazwisko pozostaje nieznane, jego ciało znaleziono na drzewie. Były to jeszcze „dzikie lata 70.”, gdy Park Narodowy Kilimandżaro dopiero powstawał.

W starym brytyjskim magazynie „Wings!”, wydawanym przez British Hang Gliding Association (słowo „paragliding” jeszcze wtedy nie istniało), można znaleźć kolejne wzmianki o lotach z Kilimandżaro. Na przykład w kwietniowym i majowym numerze z 1979 roku ukazała się wciągająca relacja Ashleya Doubtfire’a o tym, jak on i 2 inni piloci wykonali udany lot ze szczytu Kilimandżaro w styczniu 1979 roku.

Sądząc po planie wyprawy, piloci zatrzymali się w jednym z najstarszych hoteli pod Kilimandżaro – Kibo Hotel niedaleko Moshi. Stamtąd ruszyli pieszo w stronę wulkanu trasą Marangu, weszli na drugi szczyt, Mawenzi, a następnie udali się na główny wierzchołek, Kibo.

W zespole było 7 pilotów, ale tylko 3 zdołało wystartować i wylądować u stóp góry. Simon Keeling wylądował gdzieś na północny zachód od Moshi, Dave Kirke zdołał posadzić lotnię w środku plantacji kawy, a sam Ashley Doubtfire zakończył lot w Moshi, gdzie natychmiast otoczył go tłum zdumionych mieszkańców. Gdy podszedł do niego policjant i zapytał: „Skąd jesteś?”, Ashley odpowiedział: „Ze szczytu Kilimandżaro”. To wystarczyło, by policjant zrezygnował z proszenia pilota o dokumenty. Co ciekawe, lotniarze dotarli do Tanzanii przez granicę z Kenią, doskonale wiedząc, że loty z Kilimandżaro są zakazane. Gdyby wlecieli do kraju bezpośrednio, mogli mieć poważne kłopoty.

Hipnotyzujące ujęcia lotni nad Kilimandżaro i w jego okolicach można zobaczyć w znakomitym filmie z 1981 roku „Birdmen of Kilimanjaro”. Kamera uchwyciła lot 2 legendarnych australijskich pilotów lotni – ojca i syna Moyesów – a materiał stał się podstawą filmu dokumentalnego. Bill i Steve Moyes przylecieli do Tanzanii, aby wykonać lot z tego słynnego afrykańskiego szczytu, i udało im się to. 

Oprócz scen ludzi szybujących nad śniegami Afryki film pokazuje też wiele innych ciekawych momentów: dość szczegółową relację wideo z wejścia zespołu szlakiem Marangu, loty nad Jeziorem Manyara z setkami tysięcy flamingów, przeloty nad zwierzętami Ngorongoro, a także sceny szczerej radości i zdumienia wojowników Masajów, którzy patrzyli na człowieka szybującego w niebie jak ptak. Jest tam jeszcze więcej niezwykłych ujęć, dzięki którym „Birdmen of Kilimanjaro” ogląda się z zainteresowaniem nawet po wielu latach: słoń płoszy się cieniem lotni i nerwowo biegnie przez sawannę, Masajowie odważnie odpędzają lwice, wymachując włóczniami, australijscy piloci wykonują akrobacje na niebie nad Afryką, a jeden z Masajów sam próbuje polecieć na lotni.

Pierwsi piloci paralotni zlecieli z pięknego Kilimandżaro w 1987 roku. Były to 2 kobiety: legendarne Christine Janin i Catherine Destivelle. Historia ich górskich wejść robi równie duże wrażenie jak lista zdobytych trofeów. Christine Janin była pierwszą Francuzką, która stanęła na szczycie Mount Everestu. W jej biografii jest też narciarska wyprawa na biegun północny, dokąd – dość niespodziewanie – wyruszyła w parze ze zwykłym rosyjskim nauczycielem wychowania fizycznego. Po zakończeniu aktywnej kariery wspinaczkowej Christine Janin realizuje się jako lekarka, pomagając ludziom w walce z rakiem.

Historia drugiej francuskiej alpinistki i wspinaczki, Catherine Destivelle, również pełna jest niezwykłych faktów. Z powodzeniem przeszła samotnie 3 legendarne alpejskie ściany i na zawsze zapisała swoje nazwisko w historii wspinaczki skalnej. Liczba trudnych dróg, skalnych ścian i górskich szczytów, które pokonała, jest imponująca. Była pierwszą kobietą, której imieniem nazwano drogę wspinaczkową wytyczoną przez nią samą – drogę, której, co ciekawe, nikt później nie powtórzył. Lista jej nagród to osobny rozdział.

W latach 1985–1988 Catherine Destivelle uchodziła za najlepszą alpinistkę świata. Właśnie w tym okresie wykonała pierwszy w historii lot paralotnią z najwyższej góry Afryki. Zrobiła to między innymi dokonaniami: epicką solową wspinaczką free solo w Mali, publikacją swojej pierwszej książki i ustanowieniem nowego rekordu trudności drogi wspinaczkowej.

Tak 2 Francuzki zapisały się w historii sportów na Kilimandżaro jako pierwsze osoby, które zleciały z góry na paralotni. Jeśli chcesz poznać ich historię, spróbuj odnaleźć pierwszy numer specjalistycznego francuskiego magazynu „Parapente Magazine”.

W połowie lat 90. XX wieku na Kilimandżaro latał rosyjski sportowiec Valery Rozov. Nie był to pełny lot z góry, raczej próby i zabawa sprzętem w chwilach, gdy pracownicy Parku Narodowego nie widzieli Valery’ego. To jego base jump 2 dekady później, w 2015 roku, stał się bardzo znany. W wingsuicie, pozwalającym szybować z bardzo dużą prędkością, wspinacz przeleciał ponad 3 km nad stokami Kilimandżaro: skoczył z okolic szczytu i bezpiecznie wylądował na spadochronie przy Barranco Camp. Różnica wysokości między miejscem startu a lądowaniem wyniosła 1,5 km. Był to pierwszy w historii base jump na Kilimandżaro. Barwny fotoreportaż zobaczysz na blogu Altezza Travel – firmy, która organizowała wejście Valery’ego Rozova.

Kolejny słynny skok paralotniowy ze szczytu wykonała francuska para: Bertrand Roche, znany jako Zebulon lub po prostu Zeb, oraz jego żona Claire Bernier. Lecieli w tandemie, na 2-osobowej paralotni. Była to część wyzwania, w ramach którego para zdobyła 7 najwyższych szczytów kontynentów, z każdego z nich zlatując tandemem. Wyzwanie zakończyło się sukcesem – lot tandemowy z Kilimandżaro odbył się w 1999 roku.

Zeb i Claire Bernier znaleźli miejsce startu gdzieś w pobliżu Uhuru Peak, oficjalnego szczytu Kilimandżaro, a po pokonaniu części trasy w powietrzu wylądowali na wysokości 4 000 m n.p.m. Zrobili wszystko, co planowali: weszli na Kilimandżaro i razem zlecieli paralotnią z najwyższego szczytu Afryki. Z miejsca lądowania wrócili do Barranco Camp, gdzie czekał na nich zespół przewodników i tragarzy. W 1999 roku paralotniarstwo wciąż było tam nielegalne. Gdy stało się jasne, że para z Francji wykonała nielegalny lot, Tanzańczycy zareagowali nerwowo. Claire wspominała, że zespołowi udało się wybrnąć dzięki łapówce: oddali pieniądze, które mieli przy sobie, a także rzeczy osobiste – zegarki i buty. Potem paralotniarze wraz z ekipą szybko zeszli i opuścili park narodowy, aby uniknąć spotkania z rangerami. Był to ostatni znany nielegalny lot.

Choć część wczesnych lotów obrosła legendą, historia wciąż skrywa losy innych pilotów, którzy odważyli się lecieć z Kilimandżaro, zanim sport ten został dopuszczony w regionie. Nieznani piloci albo zachowali radość sukcesu dla siebie, albo znaleźli zgubę na stokach wielkiego afrykańskiego wulkanu. Niektóre ustne przekazy mówią o nieudanym locie paralotniowym na początku lat 90. XX wieku. 2 pilotów wystartowało z Kilimandżaro, ale nierozważnie poszybowało w nieznane nad wielokilometrowymi, gęstymi zaroślami i wylądowało w dzikim terenie. Nigdy ich nie odnaleziono.

Paralotniarstwo po legalizacji

Pierwszy lot oficjalnie zatwierdzony przez władze Tanzanii i administrację Parku Narodowego Kilimandżaro odbył się we wrześniu 2011 roku. Od rozpoczęcia negocjacji do lotu minęła dekada. W tym czasie zmieniło się podejście administracji parku i – co szczególnie ważne – opracowano zasady bezpieczeństwa dla lotów z góry. Jesteśmy wdzięczni wszystkim, którzy pomogli umożliwić loty z najwyższej góry Afryki. Szczególne podziękowania należą się 2 pilotom paralotniowym: Lindzie Willemse, która rozpoczęła rozmowy z władzami, oraz Pierre’owi Carterowi, który pomógł opracować zasady paralotniarstwa używane dziś przez TANAPA, czyli Tanzania National Parks Authority.

16 września 2011 roku pierwszy zespół 14 pilotów z pozwoleniami podjął próbę lotu z Kilimandżaro. Tego dnia skutecznie wystartowały 4 osoby, stając się pionierami nowej ery paralotniarstwa na Kilimandżaro: Andrew Smith z RPA, Chris Lotter z Namibii oraz pilot tandemowy Pierre Carter z pasażerką Marianne Schwankhart – oboje z RPA. Lecieli około 50 minut nad lasami Kilimandżaro i wylądowali w wyznaczonym, bezpiecznym miejscu w Moshi. Pozostali piloci z zespołu nie mogli wystartować z powodu narastającego wiatru i dużych chmur zasłaniających niebo, więc musieli zejść pieszo.

Warto dodać, że to właśnie Pierre Carter w maju 2022 roku wykonał pierwszy legalny lot paralotnią z najwyższej góry świata, Mount Everestu. Podobnie jak w przypadku Kilimandżaro w Tanzanii, zdołał przekonać urzędników rządu Nepalu do opracowania zasad bezpieczeństwa i wydania oficjalnej zgody na lot. Był to ogromny krok w popularyzacji paralotniarstwa. Jesteśmy przekonani, że wejścia na najwyższe szczyty kontynentów zyskają nowy wymiar dzięki tak spektakularnemu elementowi: lotowi pod kolorowym skrzydłem paralotni.

Skoro mowa o widowiskowych przedsięwzięciach, w 2013 roku 2 Australijczyków, Adrian i Paula McRae, uruchomiło projekt Wings of Kilimanjaro. Było to ambitne przedsięwzięcie, które zaczęło się od kilku wejść na szczyt Kilimandżaro. Plan zakładał, że podczas jednego z takich wejść niemal 100 pilotów dotrze na „dach Afryki” i zleci z góry, tworząc na niebie naprawdę niezwykły obraz. Główny cel był charytatywny: zebranie 1 000 000 dolarów na poprawę życia ubogich społeczności wiejskich w Tanzanii. Chodziło między innymi o wykopanie dziesiątek nowych studni z dostępem do czystej wody pitnej, sadzenie drzew, budowę szkoły i wsparcie innych działań humanitarnych. Do projektu mieli dołączyć piloci z 25 krajów, w tym legenda tamtych lat – Nepalczyk Sano Babu Sunuwar, ówczesny National Geographic Adventurer of the Year.

Piloci i 660 towarzyszących im tragarzy zdołali wejść na Kilimandżaro. Pogoda nie pozwoliła jednak na malowniczy lot grupowy. Spośród 95 pilotów tylko Babu Sunuwar odważył się ruszyć na szczyt i wystartować mimo wszystko. Był jedynym, który zdecydował się na tak desperacki krok – najwyraźniej przyznany mu tytuł nie pozostawiał wyboru. Nepalczyk bezpiecznie wylądował w pobliżu Moshi. Pozostali piloci musieli zejść pieszo, rozczarowani, ale zarazem zadowoleni, że wykonali najważniejsze zadanie: fundusz charytatywny został zebrany.

Uczestnicy tamtej wyprawy mówili, że poza innymi problemami organizacja trekkingu była niewystarczająca. Pojawiły się kłopoty z zaopatrzeniem w jedzenie i wodę, kluczową podczas wejścia. Co więcej, tragarze byli początkujący, nieodpowiednio ubrani do warunków i stale zmagali się z problemami zdrowotnymi. Projekt Wings of Kilimanjaro nie zakończył się jednak na tym – w kolejnych latach odbyły się udane loty. Na szczęście organizatorzy nie powtórzyli wcześniejszych błędów i zwrócili się o pomoc do profesjonalistów. W 2019 roku zorganizowano nowe wejście dla uczestniczących pilotów. Adrian McRae wybrał Altezza Travel do organizacji wyprawy. Dla Altezza Travel priorytetem było bezpieczeństwo wszystkich uczestników podczas podejścia. Dbaliśmy też o sprawną logistykę i odpowiedzialne warunki pracy przewodników oraz tragarzy. Altezza Travel pracuje z najlepszymi przewodnikami na Kilimandżaro i jest członkiem KPAP, organizacji broniącej praw tragarzy górskich.

Tym razem wejście obyło się bez poważnych problemów, lot paralotniowy doszedł do skutku, a szkoła dla masajskich dzieci oraz inne projekty charytatywne otrzymały wsparcie finansowe. Zobacz fotoreportaż z wyprawy Wings of Kilimanjaro 2019 i dowiedz się więcej o tym wejściu, za którym stała ciężka praca wszystkich uczestników.

Wings of Kilimanjaro 2019. Wyprawę organizowała Altezza Travel. Zdjęcie: Exploratory Films
Wings of Kilimanjaro 2019. Wyprawę organizowała Altezza Travel. Zdjęcie: Exploratory Films
Pilot podczas Wings of Kilimanjaro 2019 z Altezza Travel. Zdjęcie: Exploratory Films
Pilot podczas Wings of Kilimanjaro 2019 z Altezza Travel. Zdjęcie: Exploratory Films

Był jeszcze jeden ważny lot paralotniowy organizowany przez Altezza Travel, który również zyskał rozgłos. Trafił do historycznego zestawienia cytowanego przez Cross Country, specjalistyczny hiszpański magazyn paralotniowy. W 2016 roku rosyjski pilot Sergey Shakuto z powodzeniem zleciał z Kilimandżaro. Zdjęcia z tego wydarzenia znajdziesz w artykule „Lot paralotnią ze szczytu Kilimandżaro”.

Tak sportowiec opowiadał magazynowi Challenger: „Nie wolno tu chodzić bez opieki. Za nieuprawnione wejście do parku narodowego można trafić do więzienia. Każdemu podróżnikowi musi towarzyszyć co najmniej 1 przewodnik i 3 tragarzy. Naszymi przewodnikami byli chłopaki z Altezza, największego operatora wypraw na Kilimandżaro w branży. Mają magazyn nowoczesnego sprzętu górskiego. Firma zajęła się też pozwoleniem na lot paralotnią. Zespół liczył 12 osób: byli z nami przewodnicy, tragarze, obsługa obozowa, a nawet kucharz. Na początku wydawało się, że to dużo, ale dzięki temu mogliśmy skupić się na dość trudnym wejściu i przygotowaniu do lotu”. 

Piloci paralotniowi nadal wchodzą na Kilimandżaro i odważnie szybują nad jego stokami oraz lasami. Doświadczeni piloci pokazali, jak imponujące potrafi być paralotniarstwo na Kilimandżaro. Dziś administracja Parku Narodowego Kilimandżaro chętnie współpracuje z tymi, którzy potrafią zorganizować bezpieczne wejście i przygotować wszystko, czego wymaga udany lot. Wygląda na to, że w najbliższych latach nad lodowcami tej afrykańskiej góry i tropikalnymi lasami u jej stóp zobaczymy jeszcze wiele barwnych skrzydeł.

Wymagania dla pilotów na Kilimandżaro

Tanzania National Park Authority opracowała instrukcję dla pilotów paralotniowych, zawierającą ścisłą listę wymagań i zasad. Pierwsza ważna reguła mówi, że loty są ograniczone do konkretnych miejsc o odpowiednich warunkach do startu i lądowania. Trzeba pamiętać, że znaczna część lotu przebiega nad gęstym lasem tropikalnym. Wysokość lotu jest ograniczona do 6 000 m nad ziemią.

Cały lot, od startu do lądowania, musi przebiegać zgodnie z planem lotu. Improwizacja nie jest tu tylko niebezpiecznym i nieodpowiedzialnym zachowaniem, które może prowadzić do kłopotów – jest zakazana. Regulamin parku narodowego zabrania również manewrów akrobatycznych. Trudno zresztą wyobrazić sobie, by ktoś chciał ryzykować salta w powietrzu, szybując nad odległym, wysokogórskim pustkowiem.

Piloci muszą oczywiście mieć ważną licencję paralotniową, udokumentowane doświadczenie i dobrą znajomość latania na dużych wysokościach – miejsce startu leży na 5 756 m n.p.m. Wymagane jest także co najmniej 5 lat doświadczenia w lataniu. Wytyczne Parku Narodowego Kilimandżaro zalecają minimum 200 zarejestrowanych lotów oraz doświadczenie w przelotach cross-country. Wszystkim, którzy chcą polecieć z Kilimandżaro, ale jeszcze nie spełniają tych wymagań, radzimy uzbroić się w cierpliwość i dalej zdobywać doświadczenie w lataniu na paralotni.

Na błędy nie ma tu miejsca. W 2019 roku na Kilimandżaro doszło do wypadku: doświadczony pilot-instruktor z Kanady popełnił błąd techniczny i rozbił się. Podczas startu wykonał nieprawidłowe i niebezpieczne ruchy, co doprowadziło do całkowitej utraty kontroli nad paralotnią, a ostatecznie do jego śmierci. Wysokość nie wybacza tak poważnych błędów.

Aby latać z Kilimandżaro, trzeba umieć interpretować komunikaty służb meteorologicznych i prognozy pogody, bo pogoda jest kluczowym czynnikiem każdego bezpiecznego lotu paralotniowego. Oczywiście przy niebezpiecznych warunkach lot jest zabroniony. Dotyczy to silnego wiatru, zwartego zachmurzenia, deszczu i innych czynników niezgodnych z zasadami lotu z widocznością.

Obowiązkowe jest pełne wyposażenie bezpieczeństwa do lotu paralotniowego: lokalizator GPS, niezawodne urządzenia komunikacyjne, kask, spadochron zapasowy i apteczka. Każdy pilot musi mieć ubezpieczenie medyczne. 

Jeśli chodzi o podstawowy sprzęt, do lotów na Kilimandżaro rekomendujemy paralotnie klasy B (performance). Skrzydła klasy C (competition) nie są tutaj zalecane, ponieważ ich użycie w tym rejonie jest niebezpieczne. Zachowawcze skrzydła klasy A (standard) również nie są w Parku Narodowym Kilimandżaro w pełni odpowiednie ze względu na ograniczoną manewrowość. 

Jednym z ważnych warunków udanego lotu jest znajomość nie tylko miejsca startu, ale też lądowiska. Gdy wiesz, co czeka na ostatnim odcinku, jak wygląda teren i gdzie dokładnie się znajduje, lecisz spokojniej.

Obowiązują też specjalne zasady dotyczące wszystkich odwiedzających park narodowy. Dotyczą zachowania na obszarach chronionych, ewentualnych kontaktów ze zwierzętami i podobnych kwestii. Wszystkie reguły parku narodowego są zwykle omawiane podczas odprawy przed lotem.

Jak Altezza Travel działa jako organizator

Altezza Travel od ponad 7 lat organizuje wyprawy na Kilimandżaro zakończone lotami paralotniowymi. Przez ten czas wypracowaliśmy bardzo dobre rezultaty w zakresie bezpieczeństwa wypraw, komfortu wspinaczy i warunków pracy zespołów towarzyszących. KINAPA – Kilimanjaro National Park Authority – ufa Altezza Travel właśnie dzięki reputacji odpowiedzialnego operatora na Kilimandżaro.

Organizacja lotu paralotniowego zaczyna się od uzyskania wszystkich niezbędnych pozwoleń. Obejmują one zgody TANAPA (Tanzania National Parks Authority), KINAPA (Kilimanjaro National Park Authority) oraz Tanzania Civil Aviation Authority, ponieważ na czas lotu przestrzeń powietrzna nad Kilimandżaro musi zostać zamknięta.

Kolejny etap to przygotowanie i sprawdzenie całego niezbędnego sprzętu, którego będą potrzebować piloci. Altezza Travel wyposaża każdego pilota w . Przed lotem prowadzimy odprawę bezpieczeństwa, przedstawiamy plan lotu i jedziemy z pilotem lub pilotami na lądowisko, aby mogli je poznać i zapamiętać punkty orientacyjne potrzebne do udanego lądowania. Lądowisko przygotowywane jest na dużym boisku piłkarskim Mwenge Catholic University w pobliżu Moshi. Uniwersytet jest dobrym punktem orientacyjnym – to wyraźnie widoczny kompleks brązowych budynków z czerwonobrązowymi dachami.

Pilot otrzymuje od nas dokładne współrzędne lądowiska oraz współrzędne alternatywnych miejsc lądowania. Ma też dostęp do prognoz pogody na kilka dni przed lotem i przez całą wyprawę. 

Jak przebiega lot z Altezza Travel?

Altezza Travel uzyskuje wszystkie wymagane pozwolenia od instytucji państwowych, przekazuje prognozy pogody i organizuje wyprawę na Kilimandżaro, w tym wsparcie naziemne w dniu lotu. Program obejmuje również dni rezerwowe na wypadek złej pogody.

Standardowo do wejścia wybierana jest trasa Lemosho, która daje dobry profil aklimatyzacji. 8-dniowy program pozwala organizmowi stopniowo przystosować się do wysokości. Aklimatyzacja jest kluczowa, dlatego przez całą wyprawę szczególną uwagę poświęcamy zdrowiu i samopoczuciu pilota, monitorowanym podczas badań medycznych 2 razy dziennie. Obejmuje to między innymi kontrolę prawidłowego poziomu tlenu przez całą wyprawę. Dodatkowo w miejscu startu, przed lotem, organizujemy możliwość oddychania tlenem z butli przez 30 minut. Pomaga to utrzymać prawidłowe funkcjonowanie organizmu pilota, zwłaszcza mózgu, w warunkach dużej wysokości.

Optymalnym miejscem startu na Kilimandżaro jest Stella Point na wysokości 5 756 m n.p.m. Znajduje się tam wygodna przestrzeń do rozłożenia paralotni i startu, wystarczająco duża nawet dla lotów grupowych. Skaliste zbocze jest wystawione na słońce, a dalej na trasie pilota znajdują się dobrze nagrzane miejsca, gdzie tworzą się prądy wznoszące. Ze Stella Point na główny szczyt Kilimandżaro, Uhuru Peak (5 895 m n.p.m.), idzie się około 1 godziny w obie strony. Jeśli trzeba, można skrócić ten czas do około 40 minut tam i z powrotem. Na Stella Point wszystko zależy jednak od pogody – jeśli warunki są odpowiednie, nie wolno tracić cennych minut. Jeśli pogoda nie pozwala wystartować, trzeba pamiętać o dodatkowych dniach zarezerwowanych właśnie na taki przypadek. Przy utrzymującej się złej pogodzie pilot powinien być gotów podjąć decyzję o bezpiecznym zejściu do obozu, bez narażania się na niepotrzebne ryzyko.

Wschód i zachód słońca na Kilimandżaro są dość stałe przez cały rok. Słońce pojawia się około 6:30, a w ciągu pierwszej godziny powierzchnia zbocza nagrzewa się na tyle, by umożliwić start. Zwykle startuje się o 7:30. To prawdopodobnie najlepsza pora na oderwanie się od ziemi.

Cały lot trwa około 1,5 godziny. Niemal połowa trasy przebiega nad lasem deszczowym u stóp góry. Nawet jeśli pilotowi uda się wylądować w lesie bez obrażeń i wydostać z linek, samodzielne wyjście z takiego terenu jest mało prawdopodobne, a zespołowi ratunkowemu odnalezienie go może zająć wiele dni. Nowoczesne urządzenia, takie jak GPS i telefony satelitarne, zwiększają szanse ratunku, ale bezpiecznego finału nie da się zagwarantować. Dlatego w Parku Narodowym Kilimandżaro zabronione są akrobacje paralotniowe i improwizowane trasy lotu.

Przygotowane lądowisko znajduje się na uniwersyteckim boisku piłkarskim, gdzie na pilota czeka zespół naziemny. Przy mecie rozstawiane są namioty Altezza Travel. Na miejscu znajduje się też rękaw wiatrowy pokazujący siłę i kierunek wiatru w strefie lądowania. Całkowita długość trasy lotu wynosi około 30 km.

Ile kosztuje lot paralotnią z Kilimandżaro?

Koszt organizacji wyprawy z lotem paralotniowym na Kilimandżaro oblicza się, sumując kilka grup wydatków. Największa część budżetu dotyczy samego wejścia. Druga część to opłaty za pozwolenia oraz koszty logistyczne ich uzyskania, ponieważ instytucje wydające zgody znajdują się w różnych miastach: Moshi, Arusha i Dar es Salaam.

Przyjrzyjmy się dokładniej, z czego składa się koszt takiej wyprawy. Główną pozycją jest koszt wyprawy trasą Lemosho. Możesz wpłynąć na tę kwotę, zmieniając warunki i preferencje: na przykład wyprawa premium będzie droższa niż klasyczna, a wyprawa dla 2 lub więcej pilotów obniży koszt na osobę.

Pozwolenie na lot paralotnią wydawane przez Kilimanjaro National Park Authority, KINAPA, kosztuje 500 USD.

Pozostałe koszty obejmują większy zespół tragarzy niosących sprzęt paralotniowy, podróże menedżerów zajmujących się pozwoleniami oraz przygotowanie lądowiska. Zgody Civil Aviation Authority wydawane są w biurze w Dar es Salaam; przelot menedżera do Dar i oczekiwanie zajmują kilka dni. Pozwolenie Tanzania National Parks Authority, TANAPA, wydawane jest w biurze w Arushy. Dojazd i procedura również trwają kilka dni. Na końcu uzyskuje się pozwolenie od władz Parku Narodowego Kilimandżaro w biurze w Moshi, co zajmuje najmniej czasu, ponieważ biuro Altezza Travel znajduje się w pobliżu. Orientacyjny czas załatwienia wszystkich pozwoleń to 10 dni.

Dochodzą do tego koszty transferu na wcześniejszą wizytę na lądowisku, aby poznać teren, praca zespołu naziemnego w ostatnim dniu wyprawy oraz wynajem całego sprzętu. Jeśli pilot ma dodatkowe wymagania, chce zarezerwować noclegi w hotelu przed wyprawą i po niej albo potrzebuje zmian w samej organizacji wyprawy, liczba wydatków może wzrosnąć.

W praktyce wyprawę paralotniową dla 1 osoby można orientacyjnie policzyć tak: koszt standardowej wyprawy wejściowej + 60% tej kwoty. Oczywiście każda wyprawa paralotniowa jest indywidualna, a nasz menedżer może podać całkowity koszt po omówieniu z Tobą wszystkich szczegółów.

Jeśli naprawdę chcesz polecieć nad Afryką z jej najwyższego szczytu, ale masz jeszcze pytania lub wątpliwości, napisz do nas. Odpowiemy i pomożemy dobrać najlepsze rozwiązania.

Pobierz listę rzeczy na Kilimandżaro w PDF
Pobierz listę rzeczy na Kilimandżaro w PDF
Bezpłatna lista rzeczy na Kilimandżaro z niezbędnym sprzętem trekkingowym i rekomendacjami ekspertów Altezza Travel
Pobierz listę rzeczy na Kilimandżaro w PDF

Pobierz listę rzeczy na Kilimandżaro w PDF

Wyślemy listę rzeczy w PDF na podany adres e-mail
RU
To pole nie może być puste
Jak mamy się z tobą skontaktować?
Klikając „Wyślij”, akceptujesz naszą Politykę prywatności.
Opublikowano 26 lutego 2024 Zaktualizowano 26 maja 2026
Standardy redakcyjne

Wszystkie treści Altezza Travel powstają przy udziale ekspertów i po rzetelnym researchu, zgodnie z naszą polityką redakcyjną.

O autorze
Thomas Becker

W 2013 roku Thomas Becker przeniósł się z Niemiec do Tanzanii, urzeczony urokiem tego kraju. Poznawał różne regiony, lokalną kulturę, tradycje, geografię i dziką przyrodę.

Przeczytaj biografię
Dodaj komentarz
Dziękujemy za komentarz!
Pojawi się na stronie po weryfikacji
Jeśli masz pytania, zawsze możesz napisać do nas na WhatsAppie

Chcesz dowiedzieć się więcej o wyprawach w Tanzanii?

Skontaktuj się z naszym zespołem. Znamy najważniejsze miejsca w całej Tanzanii. Nasi konsultanci wypraw, pracujący u podnóża Kilimandżaro, chętnie podpowiedzą i pomogą zaplanować podróż dopasowaną do Ciebie.

Zobacz więcej ciekawych artykułów

Gotowe
Otrzymaliśmy Twoje zapytanie
Jeśli chcesz porozmawiać teraz z naszym zespołem, kliknij poniżej, aby napisać do nas na WhatsApp
Ups!
Przepraszamy, coś poszło nie tak...
Skontaktuj się z nami przez czat online lub WhatsApp – chętnie pomożemy.
Planujesz podróż do Tanzanii?
Jesteśmy tu, żeby pomóc
RU
Preferuję:
Klikając „Wyślij”, akceptujesz naszą Politykę prywatności.